Tak sobie siedzę i mi się przypomniało jak byłem chłopakiem co chodził pół roku w jednych spodniach.

Chłopakiem naiwnym i łatwowiernym.

Chłopakiem nieśmiałym.


A dzisiaj. J⁎⁎ać biedę, j⁎⁎ać kłódkę na mordzie i j⁎⁎ać znajomych co mówią: musisz ten film zobaczyć, jak to nie widziałeś.


Se siedzę i myślę jak daleko jestem od tamtego chłopaka. Jak podejmowanie decyzji wbrew temu co serce mówiło, zmieniło mnie.

Jak kontrola wewnętrznych głosów umocniła mnie w byciu odważnym i spostrzegawczym.


Na życie patrzę inaczej, wstając codziennie trzymam pięści gotowe i co ma być, niech będzie Jestem gotów.


Upadłem do tyłu, wstać było trudno

Odkąd upadam do przodu

Mam czas na przygotowanie.


#gownowpis

Komentarze (4)

@SunSenMeo

Dobra rozkmina.

Pozwolę sobie tylko zwrócić uwagę, że to nie serce "mówi". To nasze mechanizmy obronne, które nie zawsze są zdrową reakcją. Podążanie za tym głosem może sprowadzać na manowce.

Chyba trochę nie rozumiem twojego komentarza.

Odkąd podążam przez życie ze stoickim spokojem, kontroluję większość swojego gniewu i pochopność w decyzjach.

Serce nie jest mechanizmem a tylko mięśniem, który oprócz podrzymywania funkcji życiowych ma chuja do gadania.

*To odkryłem po latach

@SunSenMeo


Tak, o tym mówię. Potocznie się mówi, że to głos serca i że dobrze za nim podążać. A to tak naprawdę nasza podświadomość, która ma wgrane konkretne mechanizmy obronne. I one są często gęsto nieefektywne.


Więc tak, chyba nieporozumienie, bo zasadniczo zgadzam się z twoim komentarzem :)

Zaloguj się aby komentować