@CzosnkowySmok Zamiast działaczem wolałbym być twórcą. Jakiś obraz namalować czy coś. Mieć swoje stoisko na pokazie pasztecików jak inni. Mam jakiś problem z kulturą w Szczecinie. To jest na zasadzie, ze coś jest, a jednocześnie tego nie ma. Idziesz w jakieś miejsce, coś oglądasz i tego nie ma potem. Możliwe, że gdzieś na jakiejś grupie FB ktoś o czymś dyskutuje, gdzieś na piwie jacyś ludzie dyskutują. Wydaje mi się jednak, że to bańka, w którą trzeba wskoczyć. Pogadać o jakichś tam na siłę szczecińskich rzeczach, a potem się napić i iść spać. Możliwe, że Szczecin nie ma polskiej historii i stąd problem. W mojej ocenie więcej z tym miastem ma wspólnego kulturalnie Kebab niż niemieccy pisarze czy producenci samochodów. Taktyka jest mieszana, strzela się w stronę reaktywacji tzw. "wypędzonych", w lokalne jedzenie, jakieś rynkowo-krakowskie rzeczy, które u nas nie mają chyba żadnej porządnej tradycji. Jest uderzenie w morskość i chyba to najlepiej idzie. Szczecin chyba bardziej jest taki jak śpiewali o nim Analogsi. A budowanie kultury to takie przebieranki, ciągłe próby nastolatka szukającego swojej subkultury. Moim zdaniem Szczecin stanie się jakimś miejscem multi kulti na wzór niemiecki i będą się działy rzeczy jak wszędzie. Jednak ja za rdzeń kultury miasta uważam wczesny konsumpcjonizm lat 90, połączony z wszechobecną biedą. To takie moje szybkie notatki
Z kulturą w mieście nie mam obecnie zbyt dużo wspólnego. Chyba, że gdzieś pójdę coś obejrzeć.
Ktoś może jednak ma inne zdanie. Przecież ja nie wiem wszystkiego co się dzieje.