Nie dowodził nawet kompanią, nie zna angielskiego, nie był na misjach i unikał udziału w ćwiczeniach — tak o płk. Andrzeju Siole mówią żołnierze, z którymi służył. Mimo to zastępca dowódcy brygady WOT z Krakowa trafił na kurs generalski. Choć od jego kandydatury odciął się sam dowódca terytorialsów, to jak ustalił Onet, za błyskawiczną karierą wojskowego stoi polityczna protekcja ludowców, a ostateczną decyzję podjął szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz, stosując specjalny tryb i "odstępstwo od wymagań".
skasowalem komentarz bo mialem tam żenujacy blad ortograficzny, a nie dalo sie juz edytowac posta :/
Komanetarz brzmial mniej/wiecej: sprawdzic powiazania rodzinne
Co ciekawe, wtedy też awans dostał nasz aktualnie dowodzący i został nominowany na głównego dowodzącego sił zbrojnych tuż przed oddaniem władzy przez PiS. Przypadek ?
A że aktualnie rządzący z tym nic nie zrobili, to chyba tylko wynika z tego, że prezydent był cały czas z PiS. W tej sytuacji chyba mogliby sobie co najwyżej pokrzyczec (jak z sądami) i jeszcze dodatkowo nastawić wojsko przeciwko sobie.
I żeby nie odebrać tego jako atak na głównodowodzącego - nie znam, nie jestem w stanie ocenić, ale jego kariera z pułkownika do głównego generała potoczyła się szybko za jednej partii i to jeszcze przez utworzone WOTy.
Znam za to ludzi, którzy byliby na tym stanowisku na pewno kompetentni, mają doświadczenie w zarządzaniu operacyjnym na szczeblu krajowym, międzynarodowym oraz doświadczenie w misjach zagranicznych(część z nich piastuje aktualnie wysokie stanowiska w naszych siłach zbrojnych więc nie jest tak źle ).
Mam tylko nadzieję, że aktualnie dowodzący, nie jest typowym betonem i potrafi zaadaptować się do szybko zmieniającej sytuacji międzynarodowej oraz potrafi nacisnąć osoby w ministerstwie aby również w ten sposób działali. Jeżeli nie, to wszyscy jesteśmy w dupie
Gdyby w początkowej fazie wojny na Ukrainie ich armia była tak upolityczniona jak nasza, to Ukrainy już by nie było w takim kształcie w jakim jest teraz.