To był mój pierwszy przeczytany zeszyt z tej serii. Dziwiło mnie trochę czemu ma numer 10, ale nie wybrzydzałem, bo było nas szesnaścioro i mieszkaliśmy w jeziorze. Przełom lat 80. i 90. był szalony pod wieloma względami.
"Alinoe" przeczytany ciut później nieźle mnie straumatyzował, świetna historia na filmowy horror swoją drogą.
Zaloguj się aby komentować