Społecznik oskarżony o bicie i gwałt, proces w Toruniu trwa szósty rok

Mężczyzna to znany nie tylko w toruńskim środowisku społecznik, który m.in. aktywnie pomagał uchodźcom z Ukrainy po ataku na nią Rosji i jeździł pomagać też za wschodnią granicę. Przez wiele osób darzonych jest wielkim szacunkiem, był doceniany m.in. przez wojewodę. Od lat jednak nad jego głową gromadzą się czarne chmury. Przed 6 laty Prokuratura Rejonowa Toruń Centrum Zachód po zakończonym śledztwie doszła do wniosku, że mężczyzna dopuścił się poważnych przestępstw i to wobec najbliższych sobie osób: żony (prawniczki) i dzieci. Oskarżony mężczyzna do winy od początku się nie przyznaje i twierdzi, że padł ofiarą rodzinnego spisku.


Proces prowadzi go sędzia znany w środowisku z długotrwałego i drobiazgowego badania spraw. Jedni to krytykują, inni - przeciwnie. "Gdyby ważyły się w sądzie pani losy, to chciałaby by pani procesu błyskawicznego czy dogłębnego zbadania sprawy?" - pytają retorycznie prawnicy, gdy rozmawiamy z nimi o postaci sędziego. Nie sama przewlekłość procesu jednak skłoniła w lutym br. obrońcę społecznika do zgłoszenia listy zarzutów Prokuraturze Okręgowej.

- Skandalem jest to, że kolejny już rok sędzia uniemożliwia mi obronę klienta, odmawiając dostępu do dowodów z akt sprawy. Pięć razy wnosiłem o wyłączenie tego sędziego. Bezskutecznie - mówi adwokat Przemysław Kwaśniewski.


#wiadomoscipolska #torun #wymiarsprawiedliwosci #sady

Pomorska

Komentarze (1)

Zaloguj się aby komentować