
Jeremy Sochan zostanie w NBA. Jak poinformował Sharms Charania, Polak podpisze roczny niegwarantowany kontrakt z Portland Trail Brazers. Dla 23-letniego skrzydłowego będzie to piąty sezon w najlepszej lidze świata i trzeci klub w jego dotychczasowej karierze. Ostatnio Sochan występował w New York Knicks, mistrzu ligi z poprzedniego sezonu.
Dlaczego wybrał właśnie Portland?
Sochan trafia do Portland w momencie, w którym klub zmienia się nie tylko na parkiecie. W marcu Blazers po raz pierwszy od 1988 zmienili właściciela. Grupę inwestorów prowadzi Tom Dundon, właściciel Carolina Hurricanes z NHL. Nowy właściciel mówił otwarcie, że Portland chce odchodzić od samego rozwijania młodych graczy i znów myśleć o wygrywaniu. Po awansie do play-offów, transferze Moranta i powrocie Lillarda organizacja będzie oczekiwała wyników szybciej niż jeszcze rok temu.
Zmienił się też trener. Po dobrym sezonie Tiago Splitter odszedł do Chicago Bulls, a Portland zatrudniło Micah Nori, dotychczasowego pierwszego asystenta Minnesota Timberwolves. To będzie jego pierwsza samodzielna praca jako głównego trenera NBA.
Blazers stracili w ostatnich miesiącach Jeremiego Granta, Krisa Murraya i Matisse’a Thybulle’a. Sprowadzili Moranta, czyli kolejnego rozgrywającego. Ich obwód jest przepełniony, a na skrzydłach poza Avdiją i Camarą jest więcej pytań niż pewników.
Wybór Portland nie wygląda na decyzję o pójściu po łatwe minuty. Gdyby tak było, Sochan nie podpisywałby niegwarantowanej umowy w drużynie, która ma dwóch mocnych skrzydłowych w pierwszej piątce i kilku zawodników walczących o ostatnie miejsca w rotacji.
Można jednak podejrzewać, że w Portland zobaczył coś, czego nie dawał mu Nowy Jork, czyli możliwość odbudowania sportowej pozycji bez konieczności wygrywania rywalizacji z gotowym składem mistrzowskim.
#koszykowka #nba #sport