Samochód pod lodem. Straż z saniami i w skafandrach zeszła do wody

Skrajnie nieodpowiedzialne. Dwóch mężczyzn manewrowało samochodem na tafli zamarzniętego jeziora. Lód załamał się i pojazd wpadł do jeziora. Widać było tylko dach. Na pomoc ruszyła od razu straż pożarna z saniami lodowymi, skafandrami do zimnej wody oraz ekipa wodno-nurkowa z Gdańska. Trzeba było przeszukać okolice samochodu i wyciągnąć pojazd na brzeg. O akcji opowiedział nam kierujący operacją strażaków kapitan Konrad Majewski ze straży pożarnej w Tczewie. Apeluje o ostrożność, bo jest bardzo ślisko, a prognozy zapowiadają opady śniegu w tym rejonie przez najbliższe dwa dni.


Strażak podkreślił, że manewry na tafli lodu to coś skrajnie niebezpiecznego - do tego stopnia, że po prostu trzeba zakładać załamanie się lodu. Samochód waży tonę, albo dwie. Pokrywa lodu jest nierównomierna. Z kolei każda chwila w lodowatej wodzie grozi utratą zdrowia i życia. Można doznać nieodwracalnych szkód w szybkim czasie.


Dlatego, gdy straż usłyszała o załamaniu się tafli, nie było chwili do stracenia. Miało to miejsce w Szczerbięcinie koło Tczewa (woj. pomorskie). - O godzinie 10:14 otrzymaliśmy zgłoszenie z Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego w Gdańsku o tym, że samochód osobowy, który wykonał skrajnie niebezpieczne manewry na tafli zamarzniętego jeziora, zapadł się pod lód. Pojazd wpadł do wody - widoczny był jedynie dach - wskazał w rozmowie z portalem PolskieRadio24.pl kapitan Konrad Majewski z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Tczewie. [...]


#wiadomoscipolska #pomorskie #jezioro #niebezpieczenstwo #niebezpiecznezabawy #polskieradio24

Polskie Radio 24

Komentarze (1)

Kawa_uber_alles

Do sądu i niech uje płacą za akcję. I nie z ubezp. samochodu tylko z własnej kabzy.

Normalnie się w pale nie mieści.

Zaloguj się aby komentować