Rzeczywiście okoliczności sprzyjają podsumowaniom...pora i na mnie trochę w formie e-pamiętnika.
2025 był dla mnie rokiem przełomowym.Udowodniłem sobie,że jestem zawziętym skurwsynem potrafiącym zrealizować swoje plany i marzenia.I to nie byle jakie,ponieważ o tych rzeczach marzyłem już wiele lat temu...a nawet są i takie o których nie marzyłem i udało się je zrealizować i jest w tym bardzo duża zasługa mojej małżonki...ale do rzeczy :)
-Od 1 stycznia wozimy się furą z salonu.Nie za gotówkę i nadal pozostało X do spłaty ale dla dzieciaka któremu zawsze bliżej było do więzienia/cmentarza to jest coś.I to nie za pieniądze rodziców...co to to nie.Uwielbiam wzrok lafirynd które kiedyś nawet by na mnie nie spojrzały i przygłupów gdy wjeżdżam na swoją ośkę gdy dociera do nich kto wysiada z fury,gdzie jestem ja a gdzie oni w życiu...nie tylko materialnie.
-W lutym mój przyjaciel popadł już w tak głęboką depresję,że otwierając jego mieszkanie gdy nie dawał znaku życia byłem niemal przekonany,że idę po trupa.Przywitał mnie z nożem chcąc sobie podciąć żyły i gardło...finalnie udało mi się go odwieść od prób samobójczych (było kilka różnych sytuacji) i rozpoczął leczenie psychiatryczne.Dziś jest już innym człowiekiem - cieszy się z życia,korzysta,rozwija się i celebruje życie.Podziękował mi za to już kilkukrotnie i podkreślił,że gdyby nie ja w tamtym czasie na pewno odebrałby sobie życie.
-Podczas kończącej się już zimy (przełom luty/marzec) podjęliśmy wspólnie decyzję,że to już czas na ślub i dziecko.
Zaczęliśmy ogarniać wszystkie przygotowania - formalności,zaklepanie miejsca,ustalenie menu,florystka,rozwożenie zaproszeń itd.
-Równolegle w tym czasie zacząłem prace modernizacyjne przy domu - wstawiłem dwie nowiutkie bramy w tym jedną przesuwną z napędem (tak,sam robiłem fundament i sam wszystko montowałem z drobną pomocą brata lub kumpla) oraz zrobiłem podjazd i wyłożyłem kostkę przed wejściem do domu.Dodatkowo wyremontowałem ostatnie pomieszczenie w domu z czego jestem dumny bo zwieńczyło to lata mojej ciężkiej pracy żeby zamienić ruinę w fajne,przytulne miejsce no i chciałem zamknąć te tematy do ślubu co też się udało
-Najważniejsze wydarzenia w tym roku a nawet w moim dotychczasowym życiu - Wziąłem ślub z miłością mojego życia a z naszej miłości i uroków "nocy poślubnej" powstało nowe życie... dowiedzieliśmy się o tym robiąc dwa tygodnie później stosowne testy. Sukces jeszcze większy bo nasze świadome przygotowania do zostania rodzicami przyniosły efekty i pierwsza próba "starania się o dziecko" zakończyła się stuprocentowym powodzeniem ;)
-Tą sytuację też odbieram jako sukces a zwłaszcza mój personalny,jako człowieka i partnera.Jeszcze dzień przed ślubem spędziłem prawie godzinę na myjni przygotowując wcześniej wspomniane auto do tego,żeby nim podjechać pod kobierzec (ślub w plenerze) robiąc dodatkową kosmetykę lakieru itd po czym w dniu ślubu finalnie auto zostało w domu bo...żona zawołała mnie pod dom a tam na lawecie przywiezione specjalnie dla Nas Ferrari I430...pierwszy raz w życiu naprawdę mnie zatkało i nie wiedziałem co powiedzieć.Jechałem nim około 50 km wraz z jeszcze narzeczoną od nas z domu do teściów gdzie się przebraliśmy już stosownie do ślubu a potem pod sam kobierzec - niezapomniana przygoda i emocje a jakie osiągi i przyspieszenie.Dlaczego mój sukces? jeszcze wtedy narzeczona stwierdziła,że jestem wspaniałym partnerem i zasługuje na coś takiego.Poczułem się naprawdę doceniony
-Sam ślub i wszystko co zaplanowaliśmy pomimo drobnych niezależnych od nas problemów technicznych okazał się sukcesem.Wyszło super i wiele osób po czasie nam mówiło,że to najlepszy i najładniejszy ślub na jakim byli a przede wszystkim był taki prawdziwy i nasz.
-Niedługo potem we wrześniu wybraliśmy się w naszą podróż poślubna na Teneryfę gdzie spędziliśmy fajnie czas
-Zorganizowaliśmy "Gender reveal party" w październiku gdzie sami dowiedzieliśmy się,że będziemy mieli córkę w gronie rodziny i przyjaciół - kolejne niezapomniane emocje
-W listopadzie moja żona nie czuła ruchów córki...rzuciłem wszystko i za niedługo byliśmy w szpitalu.Żona została na obserwacji a ja przywiozłem jej wszystko,czego było trzeba.Zdałem egzamin na odpowiedzialnego przyszłego tatusia...W międzyczasie byłem wraz z żoną praktycznie na wszystkich badaniach oraz wspieram ją jak tylko mogę w jej a właściwie naszej ciąży. Traktuje to jako sukces - człowiek nigdy nie wie jak się zachowa w różnych sytuacjach dopóki rzeczywistość go nie zweryfikuje ale ja sprawuje się bardzo dobrze i to nie są moje słowa ;)
-W grudniu udało się zorganizować rodzinną "NIE-Wigilię" na której były najważniejsze osoby z obu stron rodziny i wyszło to całkiem przyjemnie.Pozostałe dni też udało się spędzić w taki sposób,żeby każdy czuł się zadowolony.Biorąc pod uwagę temperamenty i różne wizje na spędzanie tego czasu trzeba to nazwać sukcesem
-Pod choinkę dostałem aparaturę do sterowania dronami Radiomaster Pocket co było ostatnim elementem układanki a więc rozpocząłem na dobre naukę i trening praktyczny latania FPV
-W tym mijającym już roku udało mi się także spędzić trochę czasu z moim bratem oraz przyjaciółmi z czego jestem zadowolony biorąc pod uwagę ilość rzeczy które były do zrobienia,pracy i pozostałych obowiązków.
2025 rok to niekończące się pasmo sukcesów...mamy ostatni dzień tego roku więc nic już nie jest w stanie się zjebać.Oby następny rok był dla mnie i mojej rodziny łaskawy - cele są jasne teraz tylko konsekwentnie dążyć do ich realizacji. A jeśli tu dotrwaliście to życzę Wam spełnienia marzeń w nadchodzącym roku !
PS Starałem się chronologicznie chociaż może być trochę chaotycznie - ADHD daje się we znaki więc sorry xd
#podsumowanieroku
