Ten artykuł był chyba sponsorowany. Już miniatura jest oderwana od treści bo widać na niej ultrabooka przypominającego sprzęt apple. W treści pada informacja, że realnie na jedno urządzenie przypada 2054 PLN wliczając w to koszty przetargów i innych biurokracji. Czyli co realnie dostanie 1800? Co można za to kupić? Najprostszy, ciężki, ledwo zipiący sprzęt. Dodatkowo autor oczywiście wspaniałomyślnie zakłada, że najlepszy system to Windows w wersji S. Na takiej specyfikacji to te laptopy popadają zanim uczeń dojdzie do końca podstawówki. Widać też kunszt autora, który zna cale 2 systemy tj. Windows i Chrome OS. A gdzie Linux? Może czas by polskie szkoły przestały promować jedyne słuszne oprogramowanie jednej firmy, które w tym przypadku będzie stanowiło 1/3 wartości sprzętu. Może warto pokazać uczniom, że są lepsze alternatywy, tylko do tego przydali by się nauczyciele informatyki potrafiący coś więcej jak uruchomienie komputera. I przede wszystkim autor zadaje pytanie co z osobami, które mają już laptopa i na nie odpowiada. Czyli domyślam się, że nie jest problemem zakup masy elektrośmieci, które nie zostaną użyte więcej niż raz. To, że projekt ustawy jest idiotyczny to już się zdążyłem przyzwyczaić w ostatnich latach, ale wkurza mnie niesamowicie, że od razu pojawia się wysyp artykułów, gdzie pseudo ekspert opowiada głupoty.