
Rumuński premier Ilie Bolojan ponownie znalazł się pod presją, ponieważ największa partia rządzącej koalicji skrytykowała jego przywództwo jako „nieakceptowalne” na kilka dni przed decydującym głosowaniem nad budżetem.
Lider Socjaldemokratów, Sorin Grindeanu, oskarżył Bolojana o „rządzenie dla bogatych i korporacji międzynarodowych” i rozpętanie „gwałtownych cięć budżetowych” przeciwko zwykłym Rumunom. Choć socjaldemokraci zobowiązali się głosować za tegorocznym budżetem, który zakłada zawężenie celu deficytu do 6,2% PKB, w oświadczeniu wydanym w niedzielę późnym wieczorem poinformowali, że będą również naciskać na pakiet socjalny, obejmujący jednorazowe wypłaty dla emerytów. Grindeanu zagroził „konsekwencjami politycznymi”, jeśli premier nie poprze pakietu. Nie sprecyzował, czy oznaczałoby to próbę obalenia Bolojana, groźba ta stanowi jak dotąd najsilniejszy konflikt między premierem a największą partią w koalicji rządzącej, dla której zatwierdzenie budżetu jest kluczowym testem.
Dążenie Bolojana do poprawy finansów publicznych i ograniczenia deficytu, który stał się największy wśród państw członkowskich Unii Europejskiej, nadwyrężyło koalicję, która powstała w zeszłym roku w następstwie najgorszego kryzysu politycznego w kraju od trzech dekad. Przyjęcie proponowanego pakietu wydatków może oznaczać, że socjaldemokraci sprzeciwią się swoim koalicyjnym sojusznikom i poszukają poparcia u skrajnie prawicowej opozycji, co zagrozi stabilności rządu.
Bolojan, wspierany przez mniej znaczącą Partię Liberalną, powiedział, że partia Grindeanu próbuje zdystansować się od odpowiedzialności rządu i wezwał parlamentarzystów, aby nie przekraczali budżetu ponad rozsądne granice. „Ja również chciałbym dać Rumunom wszelkiego rodzaju korzyści, ale jeśli nie będziemy mieli na to pieniędzy, będziemy musieli je pożyczyć” – powiedział Bolojan w niedzielę wieczorem w wywiadzie dla Digi 24, dodając, że czarnomorski kraj zapłaci w tym roku 60 miliardów lei (13,5 miliarda dolarów) odsetek. Powiedział, że wielokrotnie prosił socjaldemokratów, aby „nie rzucali liczbami na próżno” i wskazali źródła finansowania swoich propozycji.
Seria środków oszczędnościowych, w tym podwyżki podatków i cięcia wydatków, zmniejszyła deficyt budżetowy Rumunii. Jednak w zeszłym roku pogrążyły one w recesji gospodarkę wartą 400 miliardów dolarów i podniosły inflację blisko dwucyfrowej. Nowe napięcia polityczne potęgują globalną presję na rumuński dług publiczny, a rentowność 10-letnich obligacji wzrosła bardziej niż w sąsiednich Węgrzech podczas wojny na Bliskim Wschodzie.
Chociaż turbulencje na rynku stanowią obecnie większe ryzyko, kontynuacja reform jest również kluczowa dla zaufania inwestorów, według szefa rumuńskiego skarbu Stefana Nanu. „Zawirowania polityczne ewidentnie nie pomagają” – powiedział Nanu na konferencji biznesowej w poniedziałek. „Musimy wrócić do punktu wyjścia, a potrzeba stabilności politycznej jest wspominana we wszystkich raportach, zarówno agencji ratingowych, jak i inwestorów”.
Główna część środków oszczędnościowych uderzyła w głównie wiejską, nisko dochodową bazę wyborczą socjaldemokratów, którzy pozostają w tyle za Sojuszem na rzecz Jedności Rumunów (AUR), największą skrajnie prawicową partią opozycyjną. Grindeanu wielokrotnie powtarzał, że odzyskanie wyborców, którzy przenieśli się do AUR, jest kluczowym priorytetem, ale wykluczył sojusz rządzący ze skrajną prawicą w przypadku upadku obecnej proeuropejskiej koalicji.
#wiadomosciswiat #politykazagraniczna #rumunia
#owcacontent