Chwilę po północy 26 września 1983 roku radary systemu wczesnego ostrzegania przed atakiem jądrowym zaalarmowały bazę w Sierpuchowie: USA wystrzeliły w stronę ZSRR pięć pocisków balistycznych. Być może świat był wówczas bliżej nuklearnej zakłady niż w czasie kryzysu kubańskiego.
Fot. Stanisław Pietrow, w tle zdjęcie z amerykańskich testów broni nuklearnej (fot. Queery-54)
Powiedz ze rusek uratowal swiat przez nuklearna zaglada nie wystrzeliwujac rakiet to tak jakby powiedziec ze chlop ocalil babe od gwaltu tylko na nia patrzac a nie gwalcac...
@Bluszcz Warto dodać, że Pietrow został za to odsunięty od służby. Druga sprawa - tu jest to trochę demonizowane, ale on miał tylko przekazać sygnał dalej. Ktoś wyżej mógł też podjąć decyzję o wstrzymaniu się z atakiem.
Być może świat był wówczas bliżej nuklearnej zakłady niż w czasie kryzysu kubańskiego.
To akurat nieprawda, i w czasie kryzysu kubańskiego była gorsza sytuacja, gdy dokładnie jeden człowiek powstrzymał sowiecki okręt podwodny od wystrzelenia torpedy z głowicą jądrową. W skrócie - załoga myślała, że rozpoczęła się pełnoskalowa wojna, i są atakowani przez amerykańską flotyllę. Naturalną odpowiedzią było wystrzelenie torpedy z głowicą jądrową, ale do wystrzelenia takiej torpedy potrzebna była zgoda dwóch najwyższych rangą oficerów i oficera politycznego. Jednym z nich był Wasilij Archipow - odmówił zgody, i przekonał pozostałych do poczekania aż sytuacja się wyklaruje.