Rosjanie tracą kosmos. Dorównała im nawet Nowa Zelandia

W minionym roku 329 razy z Ziemi startowały rakiety kosmiczne. Sektor ma nową gwiazdę w postaci Nowej Zelandii, a stary lider – Rosja – szoruje po dnie. Liczba startów kosmicznych spadła tam do najniższego poziomu od 45 lat, czyli roku, w którym w kosmos poleciał Jurij Gagarin.

#rosja #ukraina #astronomia #wojna #ciekawostki

Rzeczpospolita

Komentarze (3)

Kolekcjoner_dusz

W 2025 r. państwowa korporacja Roskosmos przeprowadziła 17 startów rakiet kosmicznych, poinformował wicepremier Denis Manturow na poniedziałkowym spotkaniu z rosyjskim dyktatorem. W porównaniu z 2025 rokiem liczba startów Roskosmosu pozostała niezmieniona, podczas gdy Stany Zjednoczone zwiększyły swoją liczbę startów w kosmos ze 145 do 181, a Chiny z 68 do 91. Oznacza to, że Rosja w sektorze kosmicznym okazała się ponad dziesięciokrotnie gorsza od Stanów Zjednoczonych, a ponad pięciokrotnie od Chin, podkreśla „The Moscow Times”. 


Z wyłączeniem pandemii, liczba startów w Rosji pozostaje najniższa od 1961 r., kiedy Jurij Gagarin jako pierwszy człowiek poleciał w kosmos. 45 lat temu ZSRR dziewięć razy posłał swoje rakiety w kosmos. Potem szybko Rosjanie się rozpędzali. W połowie lat 60. ZSRR wystrzeliwał ponad 40 rakiet rocznie. Na początku lat 70. liczba ta wzrosła do 80-86 startów rocznie, a w 1982 r. ustanowił rekord 99 startów. 


 Od tego czasu liczba startów spadła prawie sześciokrotnie, w wyniku czego Rosja jest na skraju wypadnięcia z pierwszej trójki państw w dziedzinie lotów kosmicznych. O skali zapaści w rosyjskim sektorze kosmicznym świadczy fakt, że nie tylko tacy kosmiczni giganci jak USA czy Chiny co roku zwiększają obecność w przestrzeni kosmicznej, ale także dołączają nowi gracze. Licząca 5,3 mln obywateli Nowa Zelandia przeprowadziła w minionym roku tyle samo startów co Rosja – 17 (w porównaniu z 13 w 2024 r. i 7 w 2023 r.) i dorównuje obecnie udziałowi Rosji w rynku kosmicznym. 


Ogółem według zestawienia przygotowanego przez portal payloadspace.com, w minionym roku z Ziemi wystartowało w przestrzeń kosmiczną 329 statków z 11 krajów, przy czym Europa jest w zestawieniu liczona jako jedno państwo. Poza pierwszą trójką, Nową Zelandią i Europą (8 startów przeprowadzonych przez Europejską Agencję Kosmiczną), rakiety w kosmos wysłały też Indie (5 startów), Japonia (4), Korea Płd. (2) i po jednej Iran i Australia.

Kolekcjoner_dusz

Zapaść rosyjskiego sektora kosmicznego ma związek nie tylko z postępującym od lat odstawaniem technologicznym, niedoinwestowaniem, niechęcią, a co za tym idzie brakiem współpracy Roskosmosu z prywatnymi firmami oraz ucieczką specjalistów na Zachód. Bardzo przyczyniła się do tego wojna rozpętana przez Putina, która zabrała sektorowi pieniądze na rozwój. 


– Roskosmos początkowo planował na 2025 r. co najmniej 20 startów. Jednak trzy z nich musiały zostać przełożone – mówi gazecie ekspert Witalij Jegorow. 


I wylicza: pod koniec listopada 2025 r. na platformie startowej Bajkonur w Kazachstanie (Rosjanie wciąż ją dzierżawią za ogromne pieniądze – ok. 100 mln dol. rocznie – red.) doszło do wypadku, który zakłócił start statku kosmicznego Progress MS-33. Następnie rakieta Proton-M z satelitą meteorologicznym, która już znajdowała się na platformie startowej, musiała zostać zdemontowana i wysłana do naprawy. Ostatecznie testowy start nowej, obiecującej rakiety średniego zasięgu Sojuz-5, planowany na koniec grudnia, również musiał zostać przełożony na marzec 2026 r. 


Wszystkie trzy awarie miały różne przyczyny, co „generalnie nie świadczy dobrze o stanie rosyjskiego przemysłu kosmicznego” – pisze Jegorow: „Awaria platformy startowej była wynikiem błędu w obliczeniach startowych na kosmodromie Bajkonur. Problem z górnym stopniem leży po stronie firmy RSC Energia. Przełożenie testów w locie to kolejny problem na kosmodromie, za który odpowiada rosyjska spółka JSC TsENKI, wchodząca w skład Roskosmosu”. 


Zaledwie ćwierć wieku temu Rosja zajmowała czołową pozycję w zakresie startów orbitalnych: w 2000 r. Roskosmos przeprowadzał ponad 30 startów rocznie, w porównaniu z 28 w USA, 12 w Europie i 5 w Chinach. Od tego czasu Stany Zjednoczone zwiększyły liczbę startów 5,2-krotnie, a Chiny prawie 14-krotnie.


Mając nadzieję na powrót do grona czołowych potęg kosmicznych, Kreml zatwierdził w 2025 r. narodowy projekt eksploracji kosmosu o wartości 4,4 bln rubli (200 mln zł). W programie zapisano wystrzelenie na orbitę prawie 900 satelitów w ramach projektu Rassvet (analogicznego do Starlink), a także ponad 100 kolejnych satelitów do obserwacji Ziemi. Do 2030 r. liczba startów kosmicznych w Rosji ma wzrosnąć do 68 rocznie, a w ciągu 12 lat ma przewyższyć rekord Związku Radzieckiego, który wynosił ponad 100 rocznie. 


Ekspert ds. kosmosu Iwan Timofiejew podkreśla, że „w izolacji technologicznej, pomimo ambitnych oczekiwań, Rosja jest skazana na pozostawanie w tyle za liderami w dziedzinie kosmosu”. Sankcje odcięły Rosję od wielu zachodnich części. Poleganie na Chinach, które Kreml uważa za strategicznego partnera, w eksploracji kosmosu jest również daremne. Timofiejew uważa, że „Chiny nie chcą współpracować; wszystko robią same. A Rosja nie ma im nic do zaoferowania”. 


Rok 2026 zapowiada się dla branży ciekawie. Do pierwszego odpalenia narodowej rakiety kosmicznej przygotowuje się Kanada. Europa planuje debiutanckie loty rakiety Ariane 64 firmy Arianespace, pojazdu Prime firmy Orbex i demonstratora Themis należącej do ESA. Nowe rakiety wystrzelą Chiny, Elon Musk i inni prywatni inwestorzy też nie odpuszczą wyścigu. 


Jednak spośród wszystkich premier zaplanowanych na ten rok jedna z pewnością zapisze się w podręcznikach historii: to amerykańska misja Artemis II. Będzie to pierwsza od 1972 r. próba wysłania ludzi poza ziemską orbitę. Kolejna misja księżycowa NASA zabierze czterech astronautów na około 10-dniowy lot wokół Księżyca. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, lot przygotuje grunt pod załogowe lądowanie już w 2028 r.

mic333

@Kolekcjoner_dusz Nie chce się czepiać, ale w opisie jest błąd Jurij Gagarin poleciał w kosmos w 1961r. czyli 65lat temu

Zaloguj się aby komentować