Rok 2000, leżę na łóżku, za oknem chłód i ciemność, a ja rozpalam blanta, wrzucam kasetę Californication do mojej wieży stereo i zaczynam słuchać mojego ulubionego albumu - przenosząc się myślami do słonecznej Kalifornii, upalony jak świnia.
Komentarze (6)
Zaloguj się aby komentować