Robiłem zakupy i mąkę tortową delikatnie podniosłem z półki i włożyłem do woreczka przeznaczonego do owców i warzyw co zawsze tak robię by sobie plecaka nie uwalić na biało.
Podchodzę do taśmy , wykładam towar a kasjerka:-
Każdy bieze te woreczki a ja nie nadarzam ich dokładać, to nie są woreczki żeby je brać jak się ma ochotę.
-
Delikatnie złapałem mąkę i zdjąłem z niej woreczek i delikatnie z uśmiechem położyłem mąkę na taśmie.
-
Kasjerka kasuje Colę, keczup, łapie za mąkę a ta z dwóch stron na szwie PFuuuuuuuuuuuu.....
-
Cała taśma uwalona w mące
-
Ona do mnie:=
-
I co ja mam teraz z tym zrobić?!
-
A ja . Zlizać.
-
Sama poszła po woreczek z miną srającego kota w deszczu w kałuży i założyła na mąkę.
