Ramen z krainy kwitnacych wisni 6/nn.
Dalszą część dziennika z ramenowej podróży. Tym razem Saporro na wyspie Hokkaido. Wymęczony zwiedzaniem i wieczornym zakupami wszedlem do małej klitki serwujacej ramen. Zamawianie w automacie (pic rel), rząd stolikow po obu stronach lokalu, kierowniczka sprawnie obsługuje, sprząta i sądzą klientów. Niewielka kolejka ale idzie bardzo szybko. Ramen wieprzowy, gesty tare z aromatyzowanych olejów i pasty miso. I znow jest to miska delikatna. Tutaj znaki cie nie atakują tylko otaczają ulotną mgiełka.
Proste dodatki - cebulka, boczek (również raczej o smaku mięsnym, nieprzesadnie marynowany w sosach), ostra pasta, kiełki i chyba paski grzybów. Mieliśmy jeszcze gyoze ktora jak wszedzie w Japonii byla pyszna. No limit woda, imbir marynowany, marynowane kiełki mung (pyszne były) i caly zestaw przypraw i olejów smakowych.
Dobrze wspominam miejsce - to taki sklepik z szybkim jedzeniem, przy wejsciu zamawiasz i płacisz w automacie, zaraz siadasz i cieszysz sie posiłkiem. Cena tych zupek jest na zdjeciu (1k jpy to ok 23 pln) - łezka sie w oku kręci będąc w juz w PL.
#ramen #japonia #jedzenie #podroze



