Przypomniała mi się historia z ostatnich tygodni pracy na taryfie w Polsce. Był klient, nazwijmy go Zbyszek. Zbyszek jeździł z naszą firmą od dawna. Miał chyba swoją firmę, ogólnie jak na lata ‘00 to miał dobrze kasy i często go woziliśmy po różnych lokalach, knajpach, restauracjach. Zawsze był to wystep “kawalera”. Po ostatnim kursie ze mną, przestał praktycznie korzystać z naszych usług i ponoć mocno zmienił tryb życia.
W tym momencie muszę przytoczyć opowieść z zeznań mojego dawnego znajomego, który był managerem pewnej popularnej restauracji z dancingiem. Jest sobota wieczór, wchodzi Zbyszek z kobietą, jak się potem okazało była to jego żona, która ponoć sama wybrała ten lokal na wspólne wyjście. Wchodzą do lokalu, a tu szatniarz: “o Panie Zbyszku! Witamy! Już biorę płaszczyki” Żona ponoć podejrzliwie spojrzała na Zbyszka i coś powiedziała z niemiłym wyrazem twarzy. Siadają przy stole, kelner podchodzi i z uśmiechem “witamy Panie Zbyszku, już podaje kartę, to samo wino co zawsze?” Żona wbija wzrok w Zbyszka, atmosfera robi się nerwowa. Kelner podaje jedzenie, jedzą, piją w końcu czas an tańce. Zbyszek z żoną elegancko tańczą na parkiecie, gdy w pewnym momencie muzyka się zmienia, światła gasną i zaczyna się atrakcja wieczoru czyli występ tancerek egzotycznych. Panie się wiją, pokazują swoje wdzięki, cała sala obserwuje, gdy w pewnym momencie DJ pyta się głośniki: “Kto powinien dołączyć do naszych tancerek?” I cała sala: “ZBYSZEK! ZBYSZEK! ZBYSZEK!”
Żona Zbyszka nie wytrzymuje, wybiega z sai. Zbyszek biegnie za nią i… W tym momencie ona otwiera drzwi do moje taksówki i krzyczy adres, odpalam silnik i wpada Zbyszek. Ja ruszam, a ta z miejsca go wyzywa od kurwiarzy, chujow, bije go, popycha, pluje. Ja, widząc całe zdarzenie we wstecznym lusterku i znając rozrywkowy styl Zbyszka uśmiecham się, i mówię: “Nooo, Panie Zbyszku, takiej dzikiej k⁎⁎wy to jeszcze nie wieźliśmy”
#taxicoolstory #taxi #heheszki