Przez to jak wykopki pisały o wspaniałości fabuły gta 4 i jaka to jest POWAŻNA i przemyślana gra mam taki dysonans że szczerze zacząłem uważać tą fabułę za gówno xD. No więc jesteśmy sobie szarym Nicko Belliciem, wracamy sobie właśnie z jakiejś Chorwacji bo narobiliśmy sobie syfu, chcemy się jakoś ułożyc w nowym miejscu i najlepiej nie musieć zowu z niego spierdalać. Co robimy? oczywiście po paru nudnych misjach wikłamy się w czarną przestępczość xD. Zaczynamy ofc od odjebania Vlada za to że podrywał dziewczynę naszemu bratu, co się może k⁎⁎wa stać xD. No ale spoko nic się nie stało, najwyraźniej można odjebać gangusa na placu budowy i nic się nie stanie. No to szukamy roboty u poważnego mafiosa xD. No co się może stać, chyba nic ez? po wstępnym przestrzeliwaniu kolan jakimś twórcom pornografii, i mordowania konkurencji dealerskiej dla naszego nowego funfla z Jamajki(ten jeden się chociaż k⁎⁎wa przyda) mordujemy syna kogoś ważnego i potem mordujemy zleceniodawcę by zostać wystawionym. No dzieje się chujowo, co robimy. Spierdalamy na drugie wybrzeże, cokolwiek? Nope, przez naszą zupełnie niewinną przyjaciółkę dostajemy kontakt do potężnej gangsterki która zleca nam już konkretne ludobójstwa, ciekawe co złego może się stać xD. Obecnie właśnie odjebałem jakąś przerażoną szmaciurę i jakiegoś kolesia co chyba ukradł hajs czy coś. No ogólnie musze powiedzieć że GTA 5 nie tylko nie udawało za bardzo czegoś czym nie jest. Fabuła gta 5 była bardziej wiarygodna od tego czegoś xD.