Przedwczoraj po raz pierwszy rozegraliśmy z kumplami dwie sesje Trench Crusade. Formalnie gra jeszce nie wyszła, ale przy odrobinie chęci i zaangażowania, dało się ogarnąć. Ten klimat jest obłędny.
Moi kumple ogarnęli jakiegoś typa, który kupił wszystkie modele i można u niego kupić. Drukuje na 3d po prostu. A co do systemu, to działa za⁎⁎⁎⁎scie. Jeszcze nie jest ostateczny niby, ale optymalizacja i balans w miarę jest.
W sumie ciekawe, choc potencjal dla roleplejki jest dosc niewielki - wojna trwaja od dwunastego wieku do dziewietnastego? Piekielne stwory korzystajace z ekwipunku wytworzonego fabrycznie, i potem dostosowanego do ich unikalnych wymagan?
Wizualnie jest to piekne.
Rozgrywka to typowy skirmish w stylu Necromundy - kazdy model ma znaczenie, kazdy model moze miec specjalne zdolnosci, sadzac po filmiku z rozgrywki, wiekszosc modeli dzwiga za soba szereg znacznikow okreslajacych ich aktualny stan. Dodatkowo modele moga awansowac, i mozna rozgrywac zbudowane o nich kampanie.
Reguly dotyczace terenu wydaja sie byc proste i intuicyjne, aczkolwiek:
duze znaczenie maja mapy. Jesli mapa faworyzuje jedna strone, albo czegos brakuje (np. jest regula, ktora wymaga by model dotykal baza elementu scenerii, wiec rownowaga mapy moze zalezec do tego, czy na pewno jest wlasciwie zbudowana), to moze byc klops
jednostki sa tak piekne i unikalne, ze az ciezko zrobic wlasciwe bez drukarki 3D