Problemem szukania swojej ulubionej niszy w moim przypadku to m.in. konieczność wydania stosunkowo sporej sumy pieniędzy co nowy projekt (tylko przedmioty na zdjęciu oprócz patery to kolejny paragon na 115zł), a to przekłada się na nieproporcjonalnie duże koszta końcowe w stosunku do skali przedsięwzięcia. Wciąż eksperymentuję z puszkami czego nie da się nauczyć z internetu, próbuję korzystać z różnych materiałów i szukać ścieżek satysfakcjonujących mnie w tym co chciałbym tworzyć oraz przeznaczam na samą fizyczną pracę dużo czasu.
Obecnie będę eksperymentował dodatkowo nad szlifowaniem i polerowaniem tac ze stali nierdzewnej. Takich rzeczy jest dużo i używane są tanie, ale zazwyczaj są dość zużyte. Chciałbym wykonywać do nich prace mniejsze, takie jak ryby kiedyś wieszane przeze mnie na mieście, ale żeby miały znacznie lepszy wymiar ozdobny.
Prędzej czy później znajdę swoje 2-3 kierunki, na których chciałbym skupić się przez pewien czas i z biegiem kalendarza inwestycje po prostu zamortyzują się, gdy przy okazji będę mógł nareszcie coś wystawić. Cieszę się, że dzięki mojej normalnej pracy mam w końcu warunki aby dawać radę zarówno fizycznie jak i finansowo pogodzić ze sobą wszystko co mam blisko siebie w życiu. W mojej poprzedniej fusze byłoby to po prostu niemożliwe. To jest ten tzw. work-life balance żeby nie zwariować. Zachowanie go daje dużo szczęścia. Życzę każdemu takich możliwości, chciałbym żeby to nie była w Polsce kwestia farta jak się trafi.
#gownowpis

