#polityka #imigranci #imigracja
Ogólnie jeśli chodzi o temat imigracji do Europy. To w sumie mam problem sformułować sobie pytania by ocenić o słusznośc tego zjawiska. To szafowanie szablonami dyskusji, sprawia że każdy może podeprzeć swoją tezę.
-
Kwestia dlaczego ludzie migrują ze swoich krajów? Jeśli mam rosłych 20/30 latków na granicy to przecież tamten kraj odnotowują potężną stratę, która będzie nakręcała spirale spierdalania. Dlaczego to jest przemilczany temat?
-
Dla przykładu Chiny robią odwrotny proces jakim jest inwestowanie w krajach gdzie ludzie emigrują. Nie oceniam skuteczności tego, ale taka "odwrotna" metoda wykorzystywania zagranicznej siły roboczej brzmi bardziej etycznie, a ja nie muszę narzekać na "murzynów na mojej ulicy".
-
Również, dopiero internauci piszą wprost: "to chodzi o dziurę demograficzną, bro!". Czy to jest problem dla polityka coś takiego powiedzieć przed kamerami? ( ͡° ͜ʖ ͡°)
-
A teraz na odwrót, coś o anty-imigrantach. Jeśli per capita dana grupa migrantów jest na tym samym poziomie przestępczości co natywni, to z założeniu to powinno być akceptowalne, bo nie są w niczym gorsi wszakże od rodaków...
-
... natomiast, sedno problemu, czy można określić kryteria, że dani migranci są faktycznie skłonni do przestępstw, ergo należy ich wydalić? Że niby jak to w pierwszym kroku policzyć. Dwukrotność przestępstw w per capita? Procent społeczności imigrantów?
-
Gdzie tutaj leży odpowiedzialność rządu? Przecież na nich to spływa jak deszcz, no chyba że wybory to trzeba robić damage control.
Serio, jak tak sobie słucałem to mnie naszła refleksja. Jak do cholery dowieść takiej tezy jak "ludzie z bliskiego wschodu są skłonni do przestępstw".
BTW, żadnych "great replacement theory", bo nadzwyczajne zarzuty wymagają nadzwyczajnych powodów.