Już nawet Poczta Polska nie udaje, że ta opłata wynika z kosztowności samej usługi:
Poczta Polska w komunikacie wysłanym do PAP wskazała, iż opłata ta nie wynika z kosztów utrzymania systemu e-Doręczeń, ale służy finansowaniu reszty działalności, m.in. placówek i pensji pracowników.
Rząd wymyślił, że przerzuci na samorządy (znów xD) koszt funkcjonowania Poczty Polskiej. W ramach oszczędności samorządy miałby korzystać z elektronicznego systemu, ale nie zaoszczędzą, bo mają płacić za utrzymanie kosztownego system placówek fizycznych.
Dlaczego nie można stworzyć uczciwego systemu finansowania Poczty Polskiej? Niech opłata dla samorządu za wysłanie listu fizycznego wynosi i 50 zł, a e-maile niech kosztują tyle co u konkurencji. W ten sposób koszty utrzymania "placówek i pensji pracowników" będzie przywiązana do działalności urzędu związanych z fizycznymi przesyłkami, a urzędy będą miały silny bodziec na odchodzenie od przesyłek fizycznych.