Ostatnio byłem na wydarzeniu o wdzięcznej nazwie Przemysłowa Wiosna - 2026 Kielce.
TL;DR Nie chce wracać do tego miasta, ludzie jeżdżą jak wariaci (stłuczka be like), targów nie polecam. Jedźdźcie do Chęcin.
Stwierdziliśmy z różową, dlaczego nie wziąć tydzień urlopu i do innego miasta pojechać na targi i pozwiedzać. Przygotowani, spakowani no i siuuu(r) w drogę.
Pierwsze co mnie zaskoczyło, to trasa jak na rollercoasterze (góra dół i tak w kółko), następnie dziurwy gdzie myślałem, że wypadną mi części z samochodu (myślę, nie narzekaj bywało gorzej).
Pierwszy dzień upłynął pod hasłem Nikt w poniedziałki nie pracuje. Na zasadzie wtf jak to? A tak to. Nie ma sezonu to i w poniedziałek pracy nie ma.
Byliśmy w kinie na hopnięci i zapłaciliśmy sporo za parking (nie było gdzie parkować). Film bardzo fajny, jak ktoś nie był to polecam. Tylko z dystansem, bo tam twórcy popłyneli nurtem rzeki (wraz z bobrami).
Drugi dzień. Zaczynają się targi. Jedziemy przez Kielce, oczywiście tam prędkość minimalna jest 60-70km/h (zacząłem doceniać Warszawę).
Niby miał być parking na targi za 40zł/dzień. Myślę no nic, przebiedujemy. Podjeżdżamy psze pana, ale tu miejsc nie ma, bo rezerwacja. Jak pan chce to przy Makro jest. Odpowiedziałem, że dziękuje dobry człowieku i jedziemy w stronę Makro. Stoje przed lawetą, patrzę można zjechać sobie, bo zjazd w prawo. Laweta zblokowała lewy pas to skorzystałem z okazji. Wyjechałem, jadę wyprostowany i nagle ŁUP. Patrzę na samochód, lusterko się wygieło, odegnie się. Otwieram szybę i poprosiłem agentke na zatrzymanie się na najbliższy zjazd. Pani miała przetarcie przy lampie i chciała policje wzywać, bo przempisy się zmieniły i trzemba.
TL;DR (rozmowa z tą babą to jak z taboretem. Przyjechał „mąż”) niby wymusiłem pierwszeństwo i 300zł za dogadanie się. Jak poprosiłem o fakturę za blacharkę w samochodzie tytułowej „pani” to usłyszałem, że z OC. W tym momencie dudnią mi słowa teścia Nie jesteś u siebie, odpuść.
Ja mam porysowany kawałek zderzak i pewnie lampa do wymiany, bo coś pękło.
Rozeszliśmy się i poszliśmy na targi. Wchodzimy, pierwsze co wooooooow. Fajno. Później zacząłem trzeźwo myśleć. Gdzie nie podszedłem tam garniturek, kawka i ciasteczko. Maszyn tyle, że chuczało w uszach.
Mój cel DRUK 3D. Jakie było moje zdziwienie jak niektóre firmy pod płaszczykiem druku 3D się rozłożyły. Przemysłowe panie, maszyny chcesz zobaczyć to pan pojedź do Niemca.
Idę dalej i jest. Czeka na mnie. Stoiska ROSA i LUME. Państwo mili i kompetentni. Dostałem filament i ładne rabaty i propozycje od LUME (od ROSA, tylko propozycje). Testy filamentu będą wkrótce i też polecajki.
Poszliśmy późnie do muzeum zabawek i z moim nielotem do sklepu z wyrobem cukierków.
Następnie coś zjeść, złapać oddech i do klubokawiarni QUEST.
Pogralim i do domu. Koniec dnia drugiego.
1/2 #gownowpis #targi #druk3d #podroze #kielce



