Jak czytam takie stwierdzenia jak p. Rakoczy wygłasza, że mógłby zostać wicekimśtam a tak to nawet diety radnego nie dostanie to mnie krew zalewa. A nie mógłby się pan niedoszły marszałek zająć czymś innym? Nie wiem, na przykład produkować noże do kupy jak się na niczym nie zna albo gwoździe prostować.
Mam parę znajomych którzy poszli w politykę na max wojewódzkim szczeblu i omatkobosa jakie to są toksyczne ludzie. Non stop kalkulacje jak najwięcej wyciągnąć z kasy gminy/powiatu/województwa rąbiąc jakieś idiotyzmy, siedząc w komisjach albo zakładając stowarzyszenia na rok-dwa, żeby tylko nic nie robić a hajs zgarnąć. Pomyślałby kto że mega inteligencja, a tymczasem są to tak bardzo małostkowi ludzie że głowa mała.
A się odpaliłem...