Oho, dziś mi się śniła pierwsza sympatia. Tylko takim urywkiem, mijała mnie na ulicy, chwilę pogadaliśmy. Pochwaliła się zaręczynami. Wpisałem ją na fb i rzeczywiście, wyszła za mąż. Ciekawy ten mój mózg, dopóki o niej dziś nie śniłem, to o niej nie myślałem od bardzo dawna, nawet mi nigdzie nie mignęła, żebym mógł wiedzieć, że jest po ślubie. Właściwie to się tym zdziwiłem. Zdziwienie przeszło, gdy sobie przypomniałem, ile mamy lat.
Muszę przyznać, że jest ona dla mnie pewnego rodzaju wzorem. Otóż była (i pewnie jest) normalna. Później mnie ciągnęło do mniej stabilnych.
Jak widać ludzie dzielą się na dwa rodzaje - normalni, którzy sobie normalnie życie układają już w tym czasie. I ci drudzy. Patrząc na tindera to ciężko powiedzieć, których jest więcej. Trochę mnie uderza, że jestem w drugiej grupie. Nie mówię, że są gorsi, ale jak widać są gorsi w relacjach albo mają pecha. Frustrujące trochę. Dobrze, że przynajmniej mam okazję to poprawić.
#przemyslenia #zwiazki #sny