No i po pierwszym przeglądzie, po 1500km. Napiszę parę słów o samym motocyklu (Moto Guzzi v85tt), akcesoriach I odczuciach, a nuż kogoś to interere. #motocykle #motoguzzi

W końcu dotarły I zostały też zamontowane wszystkie akcesoria, które zamówiłem razem z motocyklem, aby de facto przerobić wersję TT na Travel - z jednym wyjątkiem - nie będę miał brzydkiego brązowego koloru wersji Travel, tylko piękną czerwień Fuji Rosso.


Doszły więc:

  • Moduł MIA, który pozwala na łączność z telefonem przez bluetooth, nawigację (proste wskazania który zjazd, w jakim kierunku itd), obsługę telefonu, muzyki i pozostałych akcesoriów, jak grzana kanapa i manetki

  • Rzeczone grzane manetki I kanapa - bezwzględny must have, bez których niestety odebrałem motocykl I kląłem na czym świat stoi - najdłużej jechały z Włoch, a przyzwyczaiłem się do ciepełka w dłonie. Na jazdach próbnych chinoli poznałem komfort ciepła w d⁎⁎ie (no homo) I stwierdzam, że to kapitalna sprawa

  • Deflektory boczne - niby malutkie owieweczki, a robią robotę

  • Gmol wału kardana

  • Kufer centralny

Z pozostałych rzeczy, które były zamontowane przy odbiorze:

  • Wysoka szyba turystyczna (ciut za mała dla mnie, będę musiał jednak dokupić deflektor)

  • Kufry boczne

  • Osłona chłodnicy

  • Gmole silnika

No i cóż mogę rzecz po tych 1500km obcowania z maszyną? Prawdą jest, że moto guzzi jest wyjątkowe. W żadnym innym nowym motocyklu nie znajdziemy tej surowości, gdzie podczas odpalania rozrusznika cały motocykl się aż trzęsie. Ze świecą szukać też bulgotu V2, a to wszystko przy akompaniamencie nowoczesnych technologii. Nie ma tu niestety takich cudów, jak elektroniczne zawieszenie znane z BMW czy Ducati (które jest absolutną petardą, nie ma co się oszukiwać), automatycznej skrzyni biegów z Yamahy, ale jest obsługa telefonu, muzyki, proste wskazówki nawigacji na ekranie. Z nowoczesnego wsparcia kierującego mamy ride by wire, kilka map silnika, które robią robotę w nowych maszynach - off road, deszcz, miasto, sport. Mamy też cornering abs, czy system kontroli trakcji.


I tu od razu mała dygresja o nawigacji - moto guzzi ma umowę z nawką od Here, która ma duuuużo lepsze wskazówki głosowe w porównaniu do Google maps. Mówi nie tylko skręć w lewo / prawo, ale też informuje o oznaczeniach ze znaków - kieruj się na zjazd na Katowice/numer drogi itd. Mała rzecz, a wieeeelka różnica. Google parę razy też zmylił mnie co do zjazdów z ronda. Nierzadko Google mówiło "pierwszy zjazd", gdy w rzeczywistości miał to być drugi. Sporadyczne, ale wkurwiające. Nie mówiąc już o googlowym, że "za 500m skręć w zjazd", gdzie mamy zjazd z ekspresówki na dwa różne kierunki, w przeciągu 50 metrów i zgaduj, o który mu chodziło.

Bałem się, że nie będzie się to wszystko przez bluetooth dogadywać z interkomem, telefonem i motocyklem jednocześnie, ale działa wszystko super. Obsługa telefonu, czy muzyki możliwa jest i z poziomu motocykla i interkomu. Jedynie na początku coś nie chciało w motocyklu działać i się łączyć, ale nie załapałem, że muszę kliknąć jedną rzecz w apce moto guzzi. Telefon może być zablokowany w kieszeni i wszystko będzie działać - niby rzecz oczywista, ale w Morbidelli telefon musiał być cały czas odblokowany, aby nawigacja w moto działała, co drenuje baterię.


Parę słów o module MIA - jest to kosteczka montowana gdzieś pod kanapą lub pod zbiornikiem paliwa, bez niego motocykl był niekompletny względem dzisiejszych standardów. Dopiero on włącza nawigację, opcje śledzenia maszyny po jej wyłączeniu, możliwość obsługi telefonu z poziomu motocykla, czy grzanych manetek i kanapy. Obsługa tego wszystkiego wymaga dużej ilości klikania guzików na kierownicy, ale chyba tylko BMW wymyśliło na to lepszy sposób (oczywiście jako opcja za ciężkie pieniądze) - lewa manetka ma tam kręcący się pierścień, który jest bardziej intuicyjny i wygodny. Ale samo umieszczenie przycisków i ergonomia w moto guzzi jest bdb - dużo lepsza w obsłudze niż chociażby w Ducati, qjmotor, czy morbidelli.


Z rzeczy małych, ale ważnych - port usb przy kierownicy podaje wystarczającą moc, aby nie tylko utrzymać przy życiu telefon z włączonymi apkami i nawi (która idzie za pośrednictwem apki mg), ale i go szybko ładować - po pół godziny jazdy z 40% miałem 70%. W bmw f800st z gniazda zapalniczki nie było to możliwe.


Tryby jazdy - w poprzedni weekend, gdy solidnie padało przez, przetestowałem tryb pioggia (deszcz) na dystansie łącznie ~400km. I bardzo dobrze się to sprawuje - motocykl spokojnie reaguje na gaz, co w trudnych warunkach pogodowych robi robotę. Kontrola trakcji pracuje na pełnej, maszyna oddaje moc płynnie i przewidywalnie, ale też odkręcenie manetki na maksa daje efekt, którego oczekujemy od motocykla podczas manewru wyprzedzania. Jeżdżąc qjmotor, nie miałem takiego poczucia kontroli nad motocyklem w trybie deszczowym, gdzie po prostu czułem, jakbym jeździł na 125, nie zaś blisko litrowej maszynie. Inne podejście, bo co innego blokowanie momentu obrotowego, a co innego jego spokojniejsze oddawanie.

Tryb strada (miejski) - ot, do przepychania się między autami, żeby nie musieć myśleć za dużo nad operowaniem prawą dłonią.

Tryb sport - no, powiedziałbym domyślny dla każdego, kto już przejechał kilka sezonów. Maszyna reaguje żwawo, tak jak powinna, bez żadnych ograniczników. Jedynie na zimnym silniku przez pierwsze kilkadziesiąt sekund po ruszeniu czuć lekkie szarpanie i dyskomfort przy gwałtownym odpuszczeniu gazu, ale tu możliwe jeszcze, że regulacja zaworów (robiona przy pierwszym przeglądzie) rozwiązala ten problem.

Tryb offroad - ciężko mi tu coś napisać, bo w teren się nie wtryniałem, nie mam też doświadczenia wielkiego w tym temacie, bo jestem asfaltowym motocyklistą. Wyłącza abs na tylnim kole. Można też bodaj wyłączyć system kontroli trakcji w opcjach.


Wyświetlacz jest czytelny, duży, tło ma ciemne, więc nie razi w oczy. Żadnych opóźnień w wyświetlaniu, animacje płynne, obsługa dość prosta. Tylko 4 przyciski, gdzie góra / dół to wybór opcji, strzałka w lewo przełącza ekrany (wybór trybów jazdy / trip A / trip B / grzane manetki / kanapa / telefon / muzyka / nawigacja), strzalka w prawo wybiera/resetuje opcje. Z oczywistych względów ekrany dotykowe nie mają racji bytu w motocyklach. Z drugiej strony dokładanie dodatkowych przycisków komplikuje obsługę. Porównując maszyny musimy się więc skupić na ergonomii, responsywności i prostocie obsługi. Oczywiście do wszystkiego można się przyzwyczaić, ale w Ducati przelaczalem menu zamiast włączyć kierunkowskazy, w chińczykach odwrotnie. W moto guzzi pod skrzydłami grupy Piaggio jakoś wszystko jest na swoim miejscu, zaś przyciski są na tyle duże i dają na tyle duży opór, że nie ma problemu w obsłudze w grubych rękawicach. Na ten przykład joystick Yamahy wydaje mi się przekombinowany.


Tempomat - prosty w obsłudze, osobny panel, po który trzeba dalej sięgnąć kciukiem - i dobrze. Nie myli się z pozostałymi przyciskami. Spełnia swoje zadanie, prawa ręka może sobie odpocząć. Prędkość trzyma także na wzniesieniach i zjazdach, dezaktywacja przy naciśnięciu sprzęgła czy hamulca. Można go włączyć nawet przy niskich prędkościach rzędu 30kmh i niskich biegach, co w qjmotor nie było możliwe (tam działa dopiero bodaj od 3 czy 4 biegu + dużo wyższej prędkości). Nie ma tu niestety radaru, który by czynił go tempomatem aktywnym, no ale nie jest to też topowy motocykl w gamie. Podobnie to działa u konkurencji, np. u Yamahy też mamy aktywny tempomat dopiero w topowej odmianie tracer GT 9+ za okolice zblizajace się pod 90k.


Wygoda na dłuższe trasy - to jest to, o co w tym motocyklu chodzi. Kapitalna, szeroka, miękka kanapa umożliwiająca znalezienie kilku wygodnych pozycji, zamiast jednej, "domyślnej". To robi robotę na dłuższych przelotach, gdzie co jakiś czas trzeba dupce i nogom dać minimum zmiany układu. Świetna, wyprostowana pozycja, dobra osłona przed wiatrem, zapas mocy na jazdę autostradą. Co prawda przelot 200+ odpada, ale szczerze to mnie to osobiście absolutnie nie kręci. Motocykl nie zamula, ale demonem prędkości nie jest. Nie ma też żadnego nieprzewidywalnego "kopa" w jakimś zakresie obrotów, płynnie oddaje moc od dolnego środka aż do odcięcia, bez zauważalnych skoków. Ciągnie od dołu, ale nie aż tak dobrze jak znane chyba każdemu Suzuki SV. Nie jest to na pewno motocykl sportowy, ale ma odpowiedni zapas mocy aby lecieć te, moim zdaniem, złote i optymalne 120 w winklach na krajówkach, czy wyprzedzić tira w mgnieniu oka. Mi nie potrzeba więcej, a mogę śmiało korzystać z całej nocy motocykla bez zbytniego stresu, że od razu stracę prawo jazdy.


Gdyby dołożyć design I zawieszenie od Ducati to byłby to już motocykl absolutnie idealny i ostateczny. Trochę się zastanawiam dalej, czy nie lepiej było wziąć Multistradę. Pod wieloma względami Ducati jest lepsze, zwłaszcza jeśli chodzi o moc, czy zawieszenie. Ale v85 jest zdecydowanie wygodniejsze I mimo wszystko, bardziej motocyklowe w kontekście obcowania z maszyną.

Myślę że za parę lat dokupię i multi, ale na razie przede mną wyzwanie znalezienia czasu na jazdę na guzzi.

f344653c-d7d1-401b-8e40-f920050f4662
e555e7ad-a2dd-4bd4-95ee-3115c4cb5db9

Komentarze (7)

W żadnym innym nowym motocyklu nie znajdziemy tej surowości, gdzie podczas odpalania rozrusznika cały motocykl się aż trzęsie.


Nie no, są zawsze harleye, też się całe telepią

@mtriciak33 fakt, trochę skrót myślowy, bo odnosiłem się głównie do konkurencji turystycznej, gdzie królują rzędowe dwójki

a co się oszukiwać), automatycznej skrzyni biegów z Yamahq

Akurat to plus jeśli mówisz o tych obecnych . Nie wiem jak ta co była w fjr bo nie jeździłem

Zaloguj się aby komentować