@Masterberg wiem, że memas, ale pracowałem w Levi's a potem w Lee/Wrangler więc coś tam wiem. Napatrzyłem się na gości, którzy nosili tzw. żagle - jeansy które może w udach i kroku były wygodne, ale w łydach odstawały i gdy siadali te żagle z łydki mogłyby popchnąć nie jedną żaglówkę. Albo facetów, którzy nie mieli grubych nóg, wręcz atletyczne, ale chodzili w workach.
Nigdy nie próbowali dopasowanych, w kroju slim bo wiadome o co ich by posądzono.
Zawsze, ale to zawsze gdy kupowali z żoną/dziewczyną i/lub córką do zestawu, zwracałem się do nich. Potrafiły im tak wyperswadować próbę wpasowania się, że Goebbels siadał z podziwu. Ale serio - sporo mężczyzn powinno nosić krój slim. Nie opinały ich, wyglądali dobrze i czuli się nieźle wychodząc z przebieralni. Zawsze mnie cieszyło, że mogłem komuś zmienić jakiś nawyk.
@Masterberg wolałem "wyszlifować" jednego klienta, niż mieć pięciu w ciągu tego odcinka czasu. Niestety, kłóci się to z polską szkołą sprzedaży. Pamiętam jak manager sklepu Lee/Wrangler robił mi szkolenie XD z metod sprzedaży. A pracowałem w Złotych Tarasach, ruch jak cholera. Jego metoda? Atakować od razu, gdy wejdzie, jak rekin.
Rozjebało mnie jak kiedyś stał pomiędzy półką i standem. Podszedł klient, sprawdza coś na stand. Ten poczekał chwilę, po czym nagle się nachyla z atakiem - a był wysoki - i wyjebał do człowieka "MOŻE COŚ POMÓC, DORADZIĆ?". Klient przestraszony, podziękował, spierdolił. Atak zamkniętym pytaniem, na polskiego ratlerka sprzedaży.
Zaloguj się aby komentować