Nie mam żadnego problemu z asasynami. Kupuję i mam.
#gry #assassinscreed

Nie mam żadnego problemu z asasynami. Kupuję i mam.
#gry #assassinscreed

@szatkus-1 Akurat go ogrywam bo w PS Plusie jest. Taki sobie. Mocno skradankowy, jak ktoś lubi. Po 16 godzinach oceniam go na 6.5/10. Do pogrania, tyłka nie urywa. Fabuła mnie nie wkręciła a Basim zniechęcił do siebie
@Djnx ja na razie doszedłem do Bagdadu i po Shadows doceniam, że eksploracja nie jest tak męcząca.
No i AC to jakby z założenia są skradankowe. Bo co innego robić? System walki jest zwykle dość prosty i niezbyt przyjemny. Ewentualnie w Shadows można cały czas grać Yasuke i udawać, że to Dynasty Warrior.
@szatkus-1 Nie grałem w Shadows. Ale Mirage jest jak by to powiedzieć. Skondensowane. Mapa nie jest duża. Planuje zrobić platynę, bo nie będzie chyba za dużo do roboty. Jak to było np. w Origins, Odyseji, czy Valhalli. W poprzednie nie grałem, znam tylko z gameplayów na necie. W Black Flag próbowałem grać na ps4 ale jakoś tak nie przypadło mi sterowanie
@Djnx @szatkus-1 po rozjebanej do granic niemożliwości Valhalli chcieli zrobić "powrót do korzeni na miarę AC1". No i zrobili. Tylko że koniec końców to nie był ani żaden powrót, ani do korzeni, ani tym bardziej nie czuć tam żadnego ducha AC1. Ścisnęli mapę, wsadzili tam na główny stołek typa ledwo wspomnianego w sumie w Valhalli, który chyba wszystkich jebał, jakiś konkretny main storyline to tam chyba w ogóle nie istnieje, odwalili manianę ze sterowaniem, upośledzili jakiekolwiek interakcje z wrogimi npcami, którzy częściej jak rzadziej zachowywali się jak kukły po odcięciu sznurków. Już w Valhalli było widać, że nie mieli pomysłu na tę serię. Mirage to było tylko przedłużanie agonii i dobra mina do złej gry. A potem wypuścili Shadows. A teraz jak już wszyscy myśleli, że gorzej to już na pewno być nie może, to wypuścili "dlc" do Shadowsów, z tym chuj komu potrzebnym crossoverem z Attack on Titan i o boże, jak Shadowsy były chujowe, tak tego czegoś nie da się nawet nazwać pracą zaliczeniową stażysty, żeby zostać przyjętym na etat. I o ile jeszcze w okolicach Valhalli się łudziłem, że to tylko chwilowy spadek formy, tak teraz już nie mam co do tej serii absolutnie żadnych oczekiwań. Na tym etapie już naprawdę nie wiem co Ubi-Vantage pod przewodnictwem Tencentu by musiało za cud wymodlić, żeby tę markę wyciągnąć z dołka po tym ostatnim nigga creedzie.
@NiebieskiSzpadelNihilizmu O Panie. Aż tak się nie wkręciłem. Jak zaczynałem przygodę z grami (a od dawna nie grałem w nic wcześniej) to na PS4 Origins ogrywałem jako jedną z pierwszych gier. I bardzo mi przypadła, głównie ze względów wizualnych. Odyseja to ładniejsza kopia Origins. A Valhalla była przerośnięta wg mnie. Po 60-70 godzinach miałem dość, ale zrobiłem wszystko co trzeba. Ale to jednak nie moje gry są. Jakbym miał wymienić od strzała jedną grę która na prawdę mnie wkręciła to będzie to Days Gone.
@Djnx no ja się niestety wtrąciłem. Chociaż nie- na początku to nie było "niestety" bo AC na początku to była naprawdę przyzwoita seria. Była super AC1, była przezajebista trylogia Ezio, były części lepsze i gorsze, ale licząc tylko te pecetowe, "kanoniczne" części to pierwsza, która mnie tak zmęczyła i znudziła, że jej nie przeszedłem do końca to był Syndicate. Potem była w sumie nawet na początku spoko odmiana z openworlową rpgizacją w Origins, jak postanowili zerżnąć pomysł z Wieśka 3 (tak, przyznali się do tego, że to ich zainspirowało do zmiany formuły :P), Odyssey był nawet spoko rozwinięciem, tylko to było tak jak Far Cry 4 do Far Cry 3- mało tam było innowacji, bardziej reskin poprzedniczki, tylko "bardziej" i tam skala już mnie lekko zaczynała mierzić, ale w sumie klimaty starożytnej Grecji zawsze mi podchodziły tak samo jak starożytnego Egiptu, więc byłem wkręcony nawet lekko wbrew mojej woli xD No, a potem przyszedł czas na Valhallę i to był punkt, gdzie przestałem czekać na kolejne części, bo pomijając totalnie nie moje klimaty, to ta gra już była rozjebana jak menel po wywaleniu flaszki denaturatu na raz i w sumie to nie wiadomo po co, jak ten świat był w chuj pusty. Potem był Mirage i w sumie to nie powiem- oni go zapowiadali od początku jako taką "miniczęść" i się na to nakręciłem, że może faktycznie oprzytomnieli i wrócili do korzeni ale no- jak w poprzednim komentarzu. No a potem wyszło Assassins Nigga-Nigga, a potem jeszcze ten odklejony DLC i tu już straciłem wszelką nadzieję na cokolwiek związanego z tą serią.
Zaloguj się aby komentować