Nepal Everest - moja pierwsza nepalska herbata. Klasyfikowana jako czarna, rośnie w górach (kto by pomyślał) na ekologicznej plantacji Jun Chiyabari. Ciekawe, że susz zostawia żółty pyłek, podobny do tego, które pszczoły transportują na nóżkach. Spodziewałem się mocnego aromatu już po otwarciu opakowania, ale nic takiego się nie wydarzyło, dopiero po zalaniu. Herbatę zaparzyłem w ok. 95'C przez 4 minuty. W smaku mocne nuty kakao, lekko słodkie. Pozostawia kwaskowaty posmak, co mi nie do końca odpowiada. Ogólnie mimo wszystko jest to bardzo ciekawa herbata, intensywna i głęboka w smaku.


#herbata

87633d77-2879-456d-8aab-5dbee26b95eb
c4a5632f-cd61-4403-91c0-f5e485889e87

Komentarze (5)

@Earl_Grey_Blue

Ciekawe, że susz zostawia żółty pyłek, podobny do tego, które pszczoły transportują na nóżkach.

Trichomy, czyli drobny meszek, którym pokryte są młode listki. Na białej czy zielonej herbacie jest widoczny jako srebrzysty, ale przy produkcji czarnej herbaty trichomy oblepiane są sokami z herbaty, które do tego się utleniają. Za żółtą barwę odpowiada teaflawina, jeden z produktów utleniania katechin w surowych liściach.


Jun Chiyabari to spoko fabryka. Chyba pierwsi odważni, którzy stwierdzili, że w Nepalu można zrobić coś po swojemu, a nie tylko klepać podróbki herbat z Darjeelingu.

Zaloguj się aby komentować