Cytat z ulubionej książki:
Isaac Newton, ikona nowoczesnej nauki, był bez wątpienia wyjątkową
osobowością, nawet jak na ówczesne czasy. Błyskotliwy ponad wszelką miarę,
lecz zarazem ponury samotnik; drażliwy w stopniu graniczącym z paranoją;
znany ze skłonności do całkowitego wyłączania zewnętrznych bodźców i
popadania w głęboką zadumę (miał jakoby przesiadywać w nocnej koszuli na
brzegu łóżka do późnego popołudnia pod wpływem nagłej myśli, która przyszła
mu do głowy tuż po przebudzeniu); zdolny do najbardziej niewiarygodnych
dziwactw. Zbudował w Cambridge własne laboratorium, w którym oprócz
epokowych odkryć wykonywał także szokujące eksperymenty, na przykład wbił
szpikulec - długą igłę używaną do szycia skóry - do własnej gałki ocznej i
obracał ją dookoła „między okiem i kością
" tak blisko dna oka, jak potrafiłem”,
aby się przekonać, co z tego wyniknie. Przedziwnym cudem nic złego nie wyniknęło z tego eksperymentu, w każdym razie nic trwałego. Przy innej okazji
wpatrywał się w Słońce tak długo, jak zdołał wytrzymać, aby sprawdzić, jaki
efekt wywrze ta tortura na narządy wzroku. Ponownie uniknął trwałych
uszkodzeń; aczkolwiek musiał spędzić kilka dni w zaciemnionym pokoju, zanim
ból oczu przestał mu doskwierać.
Pod osobowością dziwaka krył się jednak umysł geniusza najwyższej
próby, aczkolwiek nawet największe osiągnięcia Newtona otoczone są aurą
osobliwości. Jeszcze jako student Newton - niezadowolony z ograniczeń
ówczesnej matematyki - wynalazł nową gałąź tej dziedziny, rachunek
różniczkowy, po czym wstrzymywał się z opublikowaniem swego odkrycia
przez dwadzieścia siedem lat
. W identyczny sposób postąpił ze swymi
odkryciami w dziedzinie optyki, które zrewolucjonizowały nasze zrozumienie
natury światła. Stworzył podwaliny spektroskopii, po czym przez trzy dekady
niczego nie ujawnił.
Mimo swej niezwykłej błyskotliwości Newton tylko część swoich
zainteresowań lokował w dziedzinie, którą dziś określilibyśmy jako naukę.
Przynajmniej połowę swego aktywnego życia poświęcił alchemii oraz kwestiom
religii, które traktował równie poważnie, a może nawet bardziej poważnie niż
wszystko inne. Był antytrynitarzem - sekretnym zwolennikiem niebezpiecznie
heretyckiej sekty arian, którzy odrzucali dogmat Trójcy Świętej (jak na ironię,
Newton był członkiem college’u Świętej Trójcy w Cambridge). Spędzał całe
dnie na studiowaniu planu zaginionej świątyni króla Salomona w Jerozolimie
(przy okazji nauczył się hebrajskiego, aby móc studiować teksty w oryginale),
wierząc, że znajdzie tam matematyczny klucz do dat powtórnego przyjścia
Chrystusa oraz końca świata. Równie silne było jego zaangażowanie w
alchemię. W 1936 roku ekonomista John Maynard Keynes nabył na aukcji zbiór
rękopisów Newtona i ze zdumieniem odkrył że nic dotyczyły one optyki ani
ruchów planet, lecz przemiany pospolitych metali w metale szlachetne.