Minęło 10 dni od ostatniego posta z serii #uzaleznienieodslodyczy . Chciałbym powiedzieć, że udało mi się przez ten czas nie jeść słodkiego, ale jestem tylko słabym człowiekiem. Mizerny sukces jest taki, że jadłem z umiarem i nie codziennie, kilka razy rezygnując ze słodkości, które już miałem w rękach, co było cholernie ciężkie, ale jak widać wykonalne. Muszę sobie popracować nad nawykami i mam nadzieję, że jakoś to pójdzie do przodu.
Zrobiłem sobie też te badania krwi i w sumie prawie wszystko w normie. Glukoza 4,1 mmol/l, czyli w widełkach. Cholesterol lekko przekroczony (4,85 mmol/l w górnej granicy normy; LDL 3,11 mmol/l, a norma jest do 3 z tego co mi lekarka mówiła). Z ciekawości zrobiłem też sobie teścia, bo jakiś przymulony jestem od długiego czasu, ale też ok (prawie 480 ng/dl).
Podsumowując: kilka bitew przegranych, ale walka o lepsze nawyki trwa. Na razie nie stosuję żadnych supli i ograniczam się do wspomnianej już wody z sokiem z cytryny i szczyptą soli, oraz owoców w zastępstwie słodyczy. Kolejny update za jakiś czas.
#gownowpis