(Miałem to napisać wcześniej, ale ostatnie dwa tygodnie mnie trochę sponiewierały)
Mamy taką rozrywkę w rozmowach ze znajomymi, kiedy trwa jakaś medialna sprawa karna i ktoś powie, że "grozi mu dożywocie", a wtedy ktoś z nas odpowiada pytaniem "A w której kamienicy?" - strasznie nas to bawi. Ale dlaczego?
Artykuł 32 Kodeksu karnego stanowi, że karami są (i) grzywna, (ii) ograniczenie wolności, (iii) pozbawienie wolności, (iv) 25 lat pozbawienia wolności i (v) dożywotnie pozbawienie wolności.
Kolejne artykuły wyjaśniają na czym polega dana kara i tak ograniczenie wolności polega np na wykonywaniu prac społecznych (chociażby sprzątanie ulic), a kara pozbawienia wolności trwa od jednego miesiąca do 15 lat (nie licząc wyjątkowych sytuacji typu recydywa czy nadzwyczajne złagodzenie/zaostrzenie kary). Tak, na karę pozbawienia wolności skazuje się co do zasady do maksymalnie 15 lat, ponieważ kara 25 lat pozbawienia wolności i kara dożywotniego pozbawienia wolności to oddzielne kary. Nie licząc wyjątkowych sytuacji, nie można skazać nikogo na np 18 lub 30 lat pozbawienia wolności. A o wyroku łącznym to może Wam kiedyś opowiem, ale nie sądzę, bo nawet sędziowie wydziałów karnych nie do końca wiedzą jak się to liczy (serio).
Ale co do tego wszystkiego ma kamienica? Z nieporozumienia - tak jak wiele osób uważa, że kolor khaki to taki ciemnozielony, podczas gdy naprawdę jest to kolor "pustynny". Tak samo dożywocie nie oznacza kary dożywotniego pozbawienia wolności.
Artykuł 908 Kodeksu cywilnego i kolejne stanowi czym jest dożywocie - polega ono na tym, że jedna osoba przenosi prawo własności do nieruchomości na drugą, a ta w zamian zapewnia jej opiekę, ubranie, wyżywienie itp aż do śmierci, a po niej pogrzeb. Czyli w praktyce, starsza osoba, która ma mieszkanie ale nie ma rodziny, "przepisuje" je na kogoś, kto w zamian dba o nią do końca życia.
Zupełnie inna kwestia niż kara dożywotniego pozbawienia wolności, co nie?
Ale zaraz zaraz, skąd ta kamienica? Otóż w przeciągu ostatnich 10 lat większość spraw o dożywocie z którymi spotkałem się lub moi znajomi, dotyczyła mieszkań w kamienicach, ponieważ z dożywocia korzystało pokolenie, które swoje mieszkania otrzymało zaraz po wojnie w ramach zaludniania miast. Więc za parę lat ten "żart" trzeba będzie zmodyfikować i pytać "w którym bloku?"
Havelock_Vetinari

No i o taki kontent walczyłem!

gacek

@Antydepresant z kolorem khaki mnie złapałeś nie miałem pojęcia o dożywociach w kamienicach.

Antydepresant

@Havelock_Vetinari nie obiecuję, że będę równie aktywny co na początku istnienia tego portalu, ale zamierzam co jakiś czas wrzucać takie posty. A dlaczego? Bo zajebiście mnie wkurza to, jak bardzo ludzie nie ogarniają prawa, które jest dla nich tak bardzo istotne. Ale nawet o tym nie wiedzą ;/

Antydepresant

@gacek a to akurat lubię ludziom wypominać, bo serio to khaki mnie wkurza bardziej niż "włanczanie" xD

Bipalium_kewense

Jeden mój kolega niedawno mówił, że ma nowe mieszkanie, ale musi zapewnić opiekę jakiemuś mieszkającemu tam dziadkowi do końca jego życia. To pewnie jest właśnie to dożywocie.

Havelock_Vetinari

@Antydepresant Jestem za! Nawet czasami, ale jest treściwie! ;d

Antydepresant

@Bipalium_kewense Tak, bo tutaj wchodzi strasznie złożona kwestia, czyli własność vs posiadanie. Twój kolega jest właścicielem mieszkania, ale go nie posiada, ponieważ mieszka tam ten dziadek. W mocnym uproszczeniu, dopóki dziadek faktycznie nie przeniesie posiadania na Twojego kolegę (nie wyprowadzi się i nie odda mu kluczy), albo nie umrze i Sąd w postępowaniu spadkowym nie odda, to Twój kolega de facto nie może nic z tym mieszkaniem sensownego zrobić. Stąd też się biorą te wszytskie akcje "wynająłem mieszkanie patologii która nie płaci i nie mogę jej wyrzucić". Nawet od jakiegoś czas w Kodeksie karnym jest przepis, który penalizuje próby wyrzucenia takich dzikich lokatorów. Serio

Bipalium_kewense

@Antydepresant Z tego, co wiem o tej sprawie, to ten kolega mógłby tam zamieszkać pod warunkiem, że nie wyrzuciłby dotychczasowego lokatora - ale to chyba tak między sobą ustalili. Jak na razie nie mieszka, bo pracuje za granicą, ale stopniowo robi tam remont za zgodą tego dziadka.

Antydepresant

@Bipalium_kewense A to jak sobie między sobą dogadają to ich sprawa. Ale znam sporo spraw, że ktoś wziął mieszkanie w dożywocie a potem kombinował jak się pozbyć dziadka. Zanim wpadli na pomysł fliperów, to w taki sposób ogarniali mieszkania na handel, co imho było mega słabe i cieszę się, że ta "moda" już przeminęła

piwowar

Dzięki, miło się czytało- oby więcej takich postów

Zaloguj się aby komentować