@razALgul ja potwierdzę podobne doświadczenia jak kolega @b0lec, używałem do tego akurat kilkukrotnie złożonej gazy i już ten proces pozwala pozbyć się sporej części "fusów". Zlanie to nie zamknięcie drogi. Zrobisz to w ten sposób, wino się ustabilizuje i ocenisz czy należy zlać ponownie znad osadu i dodać klaryfikator czy też nie. Kwestia indywidualna zależna od tego do jakiej klarowności dążysz.
W swoim przypadku zlewam je kilkukrotnie znad osadu i potem butelkuje. U mnie to wystarcza przy winie z winogron.
Może ktoś się jeszcze wypowie i opowie więcej. Ja mówię to na podstawie prostych domowych doświadczeń z winorobstwa.