#ksiazki #muzyka

"Muniek. Chłopaki nie płaczą"


Po co ta książka? Komu to potrzebne? Z takimi pytaniami brałem się za lekturę, bo przecież były wcześniej dwie książki tego typu. "Muniek" Brzozowicza i "King" Księżyka. "Kinga" czytałem i była to świetna, dogłębna rozmowa. Muniek otworzył się w niej całkowicie. Odarł się z bycia idolem. Pokazał prawdę, także tę trudną i brudną o sobie. Mówił też bardzo dużo o muzyce. Po jakiego wałka więc kolejny wywiad rzeka? Przeczytałem i nadal nie wiem. Żeby było jasne, czytało się fajnie, lekko i przeszedłem przez tę książkę jak burza w trzy dni. Niemniej niczego nowego się nie dowiedziałem. Nie ma tu nic odkrywczego dla tych, którzy postać Staszczyka i jego twórczość znają. Nic nowego dla tych, którzy czytali "Kinga". Nic nowego dla tych, którzy słuchali jakichś tam wywiadów z nim w stacjach radiowych czy internecie w ciągu ostatnich kilku lat. Jak ktoś, jak ja, lubi książki o tematyce muzycznej i okołomuzycznej, to można przeczytać, ale nie trzeba.

ab359144-a734-45d8-800d-5a30cb4cd5ff

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować