
Setki północnokoreańskich cyberoperatorów, podszywając się pod zagranicznych specjalistów IT, zdobywa zdalne posady w amerykańskich firmach. Zarobione w ten sposób miliony dolarów trafiają do reżimu Kim Dzong Una, wspierając rozwój broni jądrowej. Kulisy tego procederu ujawnia były członek elitarnej grupy hakerów, który uciekł do Korei Południowej.
O śledztwie informuje amerykański "Wall Street Journal".
Anton Koh, były północnokoreański informatyk, przez lata pracował zdalnie dla amerykańskich firm, choć fizycznie przebywał w państwowym internacie w Chinach. Jego historia to przykład szeroko zakrojonej operacji, w ramach której reżim Kim Dzong Una wysyła za granicę wyselekcjonowanych specjalistów IT. Ich zadaniem jest zdobywanie dewiz poprzez podszywanie się pod zagranicznych pracowników i udział w zdalnych zleceniach, głównie w Stanach Zjednoczonych.
Według szacunków Google Mandiant, północnokoreańscy cyberoperatorzy przeniknęli do setek firm z listy Fortune 500 - listy 500 największych amerykańskich przedsiębiorstw. W 2024 roku mogli wygenerować dla reżimu nawet 800 milionów dolarów. Najczęściej działają z terytorium Chin i Rosji, gdzie mają lepszy dostęp do internetu i mogą ukryć swoje prawdziwe pochodzenie. [...]
#wiadomosciswiat #koreapolnocna #politykamiedzynarodowa #informatyka #szpiegostwo #usa #kimdzongun #codziennykimdzongun #politykazagraniczna #programnuklearny #rmf24