
Armenia odsuwa się od Rosji, ale nie zamierza jeszcze całkowicie zrywać z Moskwą. Nikol Paszynian stawia na czas, stopniową dywersyfikację i zachowanie pola manewru zbliża kraj do Unii Europejskiej i USA, jednocześnie unikając ruchów, które mogłyby sprowokować Kreml do ostrej reakcji. To ryzykowna gra, w której stawką jest przyszły kierunek Armenii.
Są politycy, którzy wybierają stronę. Są też tacy, którzy wybierają czas, uznając, że w geopolityce najcenniejszym zasobem nie jest lista sojuszników, lecz możliwość manewru. Nikol Paszynian, premier Armenii, zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. Prowadzi grę, którą można nazwać sztuką kontrolowanego rozstania.
Przez ostatnie dwa lata krok po kroku odsuwał Armenię od Rosji i ostrożnie zbliżał ją do Unii Europejskiej, nie przekraczając jednak granicy, za którą mogłaby nadejść ekonomiczna lub militarna odpowiedź Kremla. Można to również nazwać ryzykowną strategią państwa liczącego dziewięć milionów mieszkańców, wciśniętego między rosyjskie imperium a jego dawną strefę wpływów. [...]
#wiadomosciswiat #armenia #stosunkimiedzynarodowe #politykazagraniczna #focuseurope