@maximilianan Niskie podatki nie są znamienne do Narodowców. Narodowcy nie ekscytowali się tym wcześniej (różnie z tym było). Obecnie jest to raczej w ramach kompromisu.
Odpowiadając na twoje pytanie, to oprócz oczywistej chęci przekroczenia progu, czyli dopchania się do koryta, to ideologicznie łączy ich w szczególności zamordyzm (w końcu prawica, więc to jest znamienne) no i szuryzm (ideologia/wiara/propaganda zamiast nauki też jest typowa dla prawicy, tutaj jest to posunięte do skrajności. W końcu to skrajna prawica).
Jeśli chodzi o zamordyzm to Korwin się w tym miłuje (dlatego zawsze lubił Putina i nie tylko...) Korwin kocha silną władzę, hierarchię, rozkazy, bezlitosne twarde kary. Dlatego lubi kapitalizm, bo kapitalizm też taki właśnie jest (pracodawca szef, ten kto ma kasę ten ma władzę, wzrost przestępczości, "darwinizm społeczny" itd.)
Więc jest jakaś nić porozumienia z faszystami, którzy chcą stworzyć grupę w której sami będą, a która to grupa będzie dominować siłowo nad pozostałą. Zwykła chęć dominacji (bardziej typowa dla mężczyzn).
Ta chęć dominacji ich łączy. Ujawnia się poprzez zamiłowanie do broni i ogólnie militariów (chęć stworzenia silnego wojska, korwiniści bardziej przeliczają wszystko na hajs i zarobek przedsiębiorców więc co najmniej zawodowego wojska, a czasem nawet prywatnego).
Nacjonalizm zaś jako ideologia jest jedną z wielu służącą do mydlenia oczu klasie pracującej. Prawica (czyli burżuje, bo to z definicji reprezentuje prawica) zawsze stara się zarysować w świadomości społecznej inny "ważniejszy" podział niż burżuje kontra klasa pracująca. Tutaj robotnicy mają walczyć z ukraińcami, gejami.... czymkolwiek, byleby nie z burżujami. Z burżujami mogą walczyć tylko wtedy gdy jakiś burżuj się wyłamie i np. zasugeruje że coś tutaj nie gra że jest tak nisko opodatkowany. Jest tutaj pełno kuców które mnie przekonywało że jestem po stronie burżujów bo nie czepiam się tych burżujów którzy chcą żeby ich opodatkować, a ja przekornie powinien więc nie chcieć. Oczywiście to są skończeni idioci (synonim: kuce).
Ludzie którzy idą w "wolny rynek" ect. bardziej są zyskać dominację, pozycję, czy po prostu komfort życia dzięki pieniądzom. Marzą o nich, bardzo łakną, dzięki nim chcą awansować.
Nacjonaliści zać chcą awansować stricte poprzez przemoc, dlatego znacznie bliżej im do fazszysmu. Sticte poprzez "interes narodowy" którym to "patrioci" mają sobie usprawiedliwość jakoś stosowanie przemocy na np. gejach czy mniejszościach seksualnych, albo "zdrajcach ojczyzny" (osoby mające jakieś odmienne poglądy). Przy czym same poglądy tak naprawdę nie mają znaczenia. Chodzi o samą możliwość przemocy. W zasadzie nacjonaliści są gorsi i głupsi, jednak nie są tak duzi jak "wolnorynkowcy".
Ostatecznie jednymi i drugimi kierują środowiska biznesowe. Wolnorynkowcy walą konia do "przedsiębiorców" bo mają hajs, garnitury, dobre samochody więc wiadomo że są "pracowici, zaradniejsi, inteligentniejsi, nadają się do kierowania gospodarką na rynku, a nawet przez państwo". Burżuje ich więc mogą doskonale wykorzystywać politycznie, a nawet nawolnym rynku, sterując nawet ich ideologią, w końcu kształt liberalizmu napisali sami bużuje. Dlatego wszystko co dla nich jest korzystne jest "wolnością". Stąd te wszystkie śmieszne absurdy, że wolność jest wtedy gdy się zgnoi prawa pracownicze, a dba o przedsiębiorców na okrągło.
Nawet Łuksza opowiadał niedawno że tacy gogusie w garniturkach przyjeżdżali na te spotkania partyjne i zawsze byli w korwinistach (chodziło "o ekonomię" czyli interes ekonomiczny przedsiębiorców) i sumie gardzili naziolami, uważali ich za socjalistów, matołów, frajerów.
Nacjonaliści byli zaś bardziej zdyscyplinowani, to znaczy u nich zdaje się idea odgrywa większą rolę, chętniej się poświęcają niż kuce od janusza. Dlatego byli zdolni do większych poświęceń jeśli trzebabyło zasuwać za darmochę np. zbierając podpisy. Kuc się chętniej upominał o hajs.