Dyskusja użytkownika razALgul
Kończę właśnie urlop, tej pięknej jesieni, nad Polskim morzem. Pomijając pogodę, która spowodowała, że cieszę się z małego deszczu(a nie, że naku*wia wichuro-wodą), to zauważyłem jedna rzecz. Przez 4 dni pobytu, widziałem jednego psa w kagańcu. Jeszcze te maltańczyki i jorki to rozumiem, bo na to kaganiec, to chyba tylko na aliexpress idzie dostać. Ale były owczarki (różne - duże), te imadłopyskie i tak dalej. Moja psina, wśród ludzi zawsze była w kagańcu, bo nie chce problemów, ale kiedy zwraca się uwagę, że inny pies powinien w tłumie mieć kaganiec, to standardowa debilna odpowiedź. "On nie gryzie"...
Ludzie, no szlag trafia... Nie chcę też, żeby mój pies został pogryziony. Czy to takie dziwne? Ja wiem, że tu są inteligentni ludzie, którzy mnie rozumieją. Po prostu musiałem wyrzucić z siebie, moja frustrację. Już mi lepiej. 🙂



