Kolejny #gownowpis bo mnie to nurtuje, miałem w życiu taki dziwny sen. I to raczej było coś, co można nazwać wstępem do powieści, niż ordynarnym spadaniem z przepaści, którego doświadczyłem kilkanaście razy.
Serio, wyobraźcie sobie noc i wysoki brzeg w portowym mieście, schodzicie mimowolnie po schodach do miejsca wodowania szalup, wsiadacie do łódki i nią dopływacie na statek. Na statku wszyscy są w waszym wieku, ale nie nawiązują z wami kontaktu, wykonują prace przeznaczone raczej dla dorosłego personelu pokładowego (ja level 13), ale od tej całej młodzieży, która jest pogrążona w transie swoich zajęć, wyróżnia się pani, która w świetlistej sukni przechadza się po pokładzie. I jedyny moment w tym śnie, kiedy możecie wejść z nią w interakcję, to moment, gdy was mija i jedyne co mówi to " sam musisz rozwiązać tę zagadkę". To wszystko, co pamiętam z tych snów. Tak, tych snów, bo śniło mi się dwa razy to samo, w odstępstwie kilku tygodni. Miałem też jeszcze jeden sen, który śnił mi się dwa razy, choć nie zapomniałem go. Ale to o tej zagadce na statku, ciągle mi siedzi w głowie. Mieliście tak, że coś się śniło wam dwa razy?
Komentarze (1)
Zaloguj się aby komentować