Kolega z doskoku, bo zwolniło się miejsce i potrzebowali kandydata wziął udział w wyborach do rady gminy.
Jego przeciwnikiem była działaczka lokalna, która od ponad 10 lat była w różnych radach.
Po tym jak się zapisał to zauważył, że dwa razy nie odpowiedziała na jego dzień dobry jak się mijali - w sumie każdemu może się zdarzyć zapatrzeć etc., więc niby nic takiego.
Jednak zaczynało się to wydawać podejrzane, skoro podobne rzeczy zauważyli członkowie jego rodziny.
Dzisiaj rano sprawdzam wyniki i kolega się dostał z kilkuprocentową przewagą - nie jest aż tak bardzo znany, więc wydaje mi się że część głosów nie była na niego, tylko przeciw innym.
Ciekawe ile bigosu dzisiaj w polskich domach będzie gotowane XD
#wybory