Kilka ujęć z majówkowego szwędania się po Karkonoszach.
Zdjęcia robiłem aparatem Rollei 35 (klasyk z lat '70) na szalonej kliszy Lomochrome Purple.
Rezultat bardzo mi się podoba. Muszę przyznać, że specjalnie wybrałem tę kliszę licząc na odrealnienie barw. Specjalnie wybrałem też ten aparat, bo mieści się do saszetki i ma w miarę szeroki obiektyw - wystarczający do fotografowania krajobrazów.
Myślę sobie, że fotografia analogowa daje możliwości o niebo większe, niż jeszcze ze dwa lata temu (nim zacząłem na poważnie fotografować analogiem) mógłbym sobie wyobrazić. Na mnie działa też trochę terapeutycznie - żeby zrobić zdjęcie muszę zwolnić, zatrzymać się, pomyśleć, dokładnie zmierzyć światło, dokładnie wykadrować, bo efekt zobaczę dopiero po wywołaniu filmu i jeszcze przed naciśnięciem migawki zdjęcie muszę sobie wyobrazić. A efekt psychologiczny jest taki, że muszę się totalnie na takich fotografiach skupić, co daje mi niezłą odskocznię od codzienności. No i frajdę mi to daje
Jak się podoba? Wy też macie jakieś "odskocznie" od codzienności?
#fotografia #fotografiaanalogowa #tworczoscwlasna




