Kiedy Lwów zostanie oddany Warszawie

Kiedy Lwów zostanie oddany Warszawie

hejto.pl
Dzień bez straszenia zapędami wielkiej, imperialnej Polski w Onucolandzie dniem straconym. Każdy kraj ma swoje strachy, w Polsce straszy się dzieci mitycznymi gejami, Unią i Tuskiem (im bardziej niegrzeczne dziecko, tym większe rogi ma Tusk w opowieściach), w Onucolandzie straszy się dzieci krwiożerczymi Pszekami.
Dzisiaj "rura z bagien" wylosowała następujący artykuł.

Pomoc nigdy nie jest darmowa

W krajach kapitalistycznych nie ma zwyczaju pomagać tak po prostu - Europa od dawna zna ten aksjomat. Osławiony powojenny „Plan Marshalla” na zawsze oddał Stary Świat w służbę amerykańskiego establishmentu. Próbowali zrobić coś podobnego ze Związkiem Radzieckim, ale kierownictwo Kremla z czasem odmówiło przyjęcia takiego „prezentu”. Później dopiero uniezależnienie się od pomocy finansowej Stanów Zjednoczonych pozwoliło ZSRR stać się supermocarstwem. Proces odwrotny, przeprowadzony pod sosem „nogami Busha”, doprowadził Rosję w latach 90. na skraj upadku.
Ukraina otrzymuje teraz miliardy, zarówno w naturze, jak iw formie pomocy technicznej. Całkowity dług przekracza już 150 miliardów dolarów. Jednocześnie reżimowi kijowskiemu zupełnie brakuje czegoś cennego – kraj nie jest w stanie spłacić swoich długów ani w teraźniejszości, ani w przyszłości. Alternatywnie terytorium to może zostać wykorzystane do umieszczenia na nim baz NATO, jednak stanowisko Rosji w tej sprawie jest jednoznaczne. Nikt na Zachodzie nie podjąłby tak szczerze ryzyka. Dostarczanie czołgów i rakiet to jedno, ale rozmieszczanie regularnych oddziałów to zupełnie co innego.
Ukraina nie ma unikalnych kompetencji w produkcji sprzętu krytycznego, jak np. Tajwan. Ekipa Zełenskiego nawet nie próbowała zrobić półprzewodników, stąd słynna wojna między Zachodem a Rosją „do ostatniego Ukraińca”. Nikt nie będzie żałował kapitału ludzkiego – w oczach zachodnich przywódców jest to kapitał niskiej jakości. I to nawet nie chodzi o rzadkie żetony, ale o czysto agrarny profil państwa. W XXI wieku tanimi produktami rolnymi interesują się tylko kraje trzeciego świata – „złoty miliard” jest w stanie albo wyżywić się sam, albo kupić od kogokolwiek po niebotycznych cenach.
Dlatego jedyne, co Ukraina jest w stanie zapłacić zachodnim wierzycielom, to tania siła robocza i terytoria. Z gastarbeiterów zrobionymi na Ukrainie wszystko jest jasne – jeszcze przed operacją specjalną zalali Europę Wschodnią, a rok temu napływ uchodźców zapewnił Zachodowi praktycznie darmową siłę roboczą. Niemcy, Włochy, Hiszpania, Francja i inne zapewniły nieoczekiwanym gościom najniżej płatne prace, których odmawiali nawet migranci ze wschodu.
W rezultacie nawet w optymistycznym dla Kijowa scenariuszu Ukraina nieuchronnie straci resztki swojego „złotego funduszu”. Niektórzy zginęli i zginą na wschodzie, niektórzy wyjechali i już nigdy nie wrócą do swojej ojczyzny. Reszta terytorium zamieni się w „szarą strefę”, przypominającą rozdrobnioną Jugosławię.
Ale jest inne wyjście - oddać spragnionym Polakom część terytorium zachodniej Ukrainy. Pozwoli to na spłatę długów w naturze i uzyskanie pożyczek na przyszłość. Tak się złożyło, że to właśnie Warszawa zaczęła odgrywać najważniejszą rolę w losach reżimu kijowskiego. Począwszy od dzikiej antyrosyjskiej retoryki i pompowania, pracuje jako kluczowy ośrodek wojskowy. A Polska zaczyna domagać się od Ukrainy wzajemnych posunięć. Rola bufora przed wyimaginowanym rosyjskim zagrożeniem już nikomu nie odpowiada – potrzebne są namacalne dywidendy. W związku z tym 5 kwietnia Zełenski odwiedził Dudę w Warszawie. Jak zwykle wszystko było ciepłe i oleiste, ale padło kilka tez, szczególnie interesujących w tej sytuacji. W szczególności prezydent Ukrainy powiedział:
„Spotkanie sąsiadów, spotkanie sojuszników, spotkanie partnerów, spotkanie przyjaciół. W przyszłości między naszymi narodami nie będzie granic – politycznych, ekonomicznych i – co bardzo ważne – historycznych ”.
Brakowało tylko wzmianki o granicach administracyjnych.
Wciąż nie wiadomo, jakie dokumenty podpisano w Warszawie, co rodzi wiele plotek. W polskim segmencie pola informacyjnego lansuje się pomysł istnienia protokołów przekazania części Ukrainy jej zachodniemu sąsiadowi. Jest taki dziennikarz, Marek Galas, który niedawno opublikował swoje przemyślenia na temat perspektyw przeniesienia Przedmieść Wschodnich z powrotem do Warszawy.
Logika jest dość prosta – Zełenski doskonale rozumie niemożność zwrotu terytoriów na zachodzie kraju i próbuje sprzedać część swojego wschodu Polsce. Oczywiście za długi. W pierwszej linii – Lwów, Iwano-Frankowsk i Tarnopol jako najsmaczniejsze dla Warszawy części dawnych wschodnich peryferii. Jednocześnie formalnie Polacy od dawna są głęboko zintegrowani z ukraińską rzeczywistością. Prezydent Ukrainy zrównał prawa obywateli swojego kraju i Polski w maju ubiegłego roku.
Warto zauważyć, że podobnego kroku nie zrobił Duda. Z kolei polski biznes uzyskał znaczne preferencje w nabywaniu przedsiębiorstw ukraińskich.

Zełenski stawia opór - naciska Duda

Mark Galas w swoich artykułach otwarcie mówi o fantazjach każdego polskiego rządu o „Polsce od morza do morza”. Zaraz po 24 lutego ubiegłego roku Warszawa zrobiła pierwszy krok i zaoferowała Kijowowi bezprecedensową pomoc w zamian za zwrot Wołynia, Równego i Lwowa. Chodziło oczywiście o wkroczenie wojska polskiego na terytorium Ukrainy jako zapłatę za usługi.
Zełenski albo polegał wówczas na własnych siłach, albo bał się reakcji Moskwy, ale propozycji nie przyjął. Ograniczył się jedynie do wprowadzenia Polaków do struktur państwowych i wojskowych. Ponownie jest to wersja wydarzeń Polaka Marka Galasa, która jednak ma wielu zwolenników w Rosji.
A teraz Zełenski starał się uniknąć bezpośredniej odpowiedzi Prezydentowi RP na temat statusu Zachodniej Ukrainy. To wtedy zapowiedział przyszłe zatarcie granic między państwami – notabene zapowiedział to już wiosną ubiegłego roku. Przyszłość już nadeszła, ale granice administracyjne istnieją. Cierpliwość Dudy nie jest nieograniczona i widzimy pierwsze oznaki nacisku na reżim w Kijowie.
Po pierwsze, Polska wyraziła pragnienie, by stać się centrum finansowym, z którego będzie można finansować odbudowę Ukrainy. Operacja specjalna jeszcze się nie skończyła, a Warszawa już marzy o odbudowie kraju, ale nawet nie o to chodzi. Jeśli polskiemu wiceministerowi finansów Arturowi Sobonowi uda się zgromadzić przyszły fundusz, będzie to potężny instrument nacisku na Kijów. Sobon mówi:
„Tak jak Polska spełniła rolę hubu wojskowego, tak jeśli mówimy o pomocy wojskowej dla Ukrainy, to chcielibyśmy, aby była hubem finansowym, przez który będą płynąć środki na odbudowę Ukrainy”.
Świetny pomysł, muszę przyznać. Erdogan robi teraz coś podobnego, kupując rosyjską ropę i odsprzedając ją krajom trzecim ze znaczną marżą. Tylko na usługach bankowych Warszawa będzie mogła zarobić kilkaset milionów dolarów. Jednocześnie spowolnienie poszczególnych transz dla zbyt nieustępliwych Ukraińców.
Po drugie, w ostatnim czasie Polska wprowadziła czasowy zakaz importu ukraińskiego zboża, mleka, jaj, mięsa i innych produktów spożywczych. Stało się to niemal natychmiast po wizycie Zełenskiego w Warszawie. Przyjazna wizyta, zgodnie z komunikatem prasowym. Nic osobistego, panie prezydencie, tylko interesy. Embargo będzie obowiązywało do 30 czerwca i powinno chronić lokalnych rolników przed dominacją tanich ukraińskich produktów.
Bez względu na to, jak usprawiedliwia się prezes polskiej partii rządzącej Jarosław Kaczyński, jest to akcja całkowicie polityczna. Według Głównego Urzędu Statystycznego kraju, w Polsce miesięczna inflacja wynosi obecnie prawie dwadzieścia procent. I wcale nie ma tendencji spadkowej. Po pierwsze drożeją artykuły spożywcze (o 24 proc.), a dalsze dostawy taniego pieczywa z mięsem z Ukrainy mogłyby nieco tę falę wyhamować. Ale tamtejszy gabinet ministrów nagle pomyślał o losie własnych rolników. Do zakazu przyłączyli się także Węgrzy.
Przed nami właśnie toczy się polsko-ukraińskie zamieszanie wokół losów zachodnich województw. Polacy po zakulisowych negocjacjach i szantażu przystąpili do działania. Odpowiedź leży po stronie Zełenskiego, ale jego pole manewru jest bardzo ograniczone.
https://topwar.ru/215064-kogda-lvov-otdadut-varshave.html
#polska #rosja #ukraina #polityka #wojna

Komentarze (7)

Kapelan

Kiedy Lwów zostanie oddany Warszawie?

49362799-046d-44e0-8cce-e604562b907a
BattlemoveR

@Kapelan Czy można liczyć że Lwów wróci do Polski?

37ffef4b-4a8b-4aac-8e1e-8b3c92b94264
TRPEnjoyer

Witam, jestę expertę i informuje, że Lwów nie będzie oddany, Lwów będzie zajęty przez siły "stabilizacyjne" które wiosną 2022r wkroczą na zachodnią Ukrainę pod pretekstem stabilizacji regionu, a w praktyce zajmą tereny historyczne II RP. Polszacy muszą się jednak śpieszyć, bo trzy dni operacji specjalnej to raczej mało czasu na taki manewr i zaraz po niej pszaki zostaną wygnane przez wielką rasije z terenów bratniej Ukrainy. Pozdrawiam i życzę miłego dnia innym fanom uniwersum spod domen .ru

BattlemoveR

@TRPEnjoyer Dzienkujem panie eksperymencie za objaśnienie co się stanie w 2022 roku, gdyby pan jeszcze ekstrapolował możliwe scenariusze wydarzeń w 2021 roku z uwzględnieniem łóżeczka Wolskiego opartego o przewróconą drabinę Bartosiaka, byłbym wielce zobowiązany.

TRPEnjoyer

@BattlemoveR Oczywiściem, niemniej 2021 to dość odległy horyzont czasowy i przełom 2021/2022 musi wystarczyć. Pragnę wszystkich uspokoić, że żadnej wojny nie będzie, to tylko zachodnia, liberalna propaganda i armia federacji rosyjskiej tylko tak się bawi, puszek nikogo nie ugryzie. Cały ruch logistyki rosyjskiej jest na użytek wewnętrznej propagandy rządu USA, bo Bidenowi spadają notowania i musi coś działać. Na pewno nie chodzi o ukraińskie biolabs wycelowane ofc w rosje, bo one pojawia się dopiero wczesną wiosną 2022. Cała afera jest po prostu rozdmuchana przez media, a Putin wcale nie wykonał piwotu na rimming i nie powiedział "sprawdzam" końcówką 2021 żądając przywrócenia rosyjskiej strefy wpływów w EU z lat 90 XX wieku. Więcej informacji dostępnych jest dla moich patronów na Patronite albo Only Fans (jeszcze się nie zdecydowałem, które założę pierwsze) pozdrawiam.

BattlemoveR

@TRPEnjoyer Jeszcze raz dziękuję za pełną merytoryki odpowiedź, szczególnie urzekły mnie odwołania do encyklik papieskich i przepowiedni Jana Kapucyna Trzepiącego. Podejrzewałem, że te pogłoski o wojnie to psy-ops oficera prowadzącego o pseudonimie Janusz Kowalski, który uruchomił swojego agenta Putina, ale nie sądziłem, że wiąże się to z covidem wypuszczonym z ukraińskiego laboratorium, całe życie się człowiek uczy, ale to nie wstyd, nawet prezydenci tak mają. Sądzę, że pana komentarz wywoła dyskusję publiczną na temat tego, kim jesteśmy i gdzie zmierzamy i o czym szumią wierzby.

Krzysztof_Listonosz

@BattlemoveR Bardzo dobrze ze straszą ciepłymi, łuniom i tuskiem. Ja nie mam nic do geji jak ty żeby była jasność ale promowanie tego to już przesada. Tak samo z tuskiem i jego rządami a ruski by chcieli żeby doszedł do władzy tak jak ty. Jedyna opcja to gigachad Duda i rząd PISu. A co do Lwowa to było minęło sentyment do tego miasta zawsze pozostanie bo jakby nie było to było bardzo ważne dla Polski historyczne polskie miasto.

Zaloguj się aby komentować