@jakub-krol ja też tak często robię. Tylko noże kładę na gąbce, tak, żeby ostrzem nie jeździły po metalu.
Po 2 tygodniach wróciłem z urlopu, gdzie noże (naostrzone przed urlopem) leżały w zmywarce w pracy i były myte dwa razy dziennie.
Po powrocie tylko je przepolerowałem szybko na filcu (odpowiednik skóry, tylko w formie maszyny - szybko obracające się kółko z filcu, które smaruje się leciutko pastą polerską).
Wbrew pozorom, noże nie są ostre od ostrzenia. Noże są ostre od tego, że się o nie dba. Nie kroi na talerzu/metalu. Nie wkłada do zlewu z innymi rzeczami, tak, że ostrze dotyka metalu. Nie odkłada się w inne miejsca, gdzie ostrze dotyka rzeczy twardszych niż plastik czy drewno. Nie otwiera się nimi puszek czy rąbie drewna.
I do tego najlepiej regularnie stalkować. Ale nie "szybko" jak w TV, tylko na tyle wolno na ile potrzebujesz, żeby utrzymać dobry kąt. I bez stukania ostrzem w stalkę.
W domu nauczyłem żonę i tłumaczę gościom, że naostrzenie noża to kupa czasu i wolę tego nie robić.
A jak ktoś chce to mam też mniej ostre noże do brudnej roboty. Więc mogą sobie używać tych i robić z nimi co chcą, odkładać gdzie chcą i zazwyczaj myję je w zmywarce.
Większość stwierdza, że umycie i wytarcie noża po użyciu to mały dyskomfort do zapłaty za możliwość używania ostrego noża, którym lekko i przyjemnie się pracuje.
Niestety, w Polsce ostre noże trzyma się na kupce w szafce z innymi nożami. Nic dziwnego więc, że po trzech tygodniach robią się tępe.