Jak mialem 12/13 lat, to do mnie i moich kolegow strzelano. Ofc mysliwy, bylismy z kolegami na rowerach, droga polna i weszlismy na ambone. Gdzies z 150 metrow od nas pojawil sie typ, pierwszy wystrzal w powietrze, my rura do przodu. Jeden kumpel wskoczyl w krzaki z rowerem, ja zostalem z drugim ktory spanikowal, finalnie chyba poszedl jeszcze jeden strzal, zostalem przy koledze bo chlopa sparalizowalo z strachu. Gosc nas zlapal, zaczal sie proc ze niszczymy mu ambone caly czas, kumpel w placzu bo dziad mu kolo wykrzywil, a mi za⁎⁎⁎al listwe ze sie az obkrecilem xD cala akcja trwala doslownie z 10 min, moi koledzy plakali, a ja nie. Wydaje mi sie ze mialem adrenaline tak wysoko podniesiona, ze tylko ja w krytycznej sytuacji myslalem racjonalnie, nigdzie tego nie zglaszalismy, sprawa rozeszla sie po kosciach, kiedys myslalem zeby sie przypomniec chlopowi, ale nie bede przeciez bil dzadka, ktory ma przynajmniej z 80-85 lat dzisiaj, o ile zyje.
Komentarze (5)
Zaloguj się aby komentować
