Rzecz dzieje sie chyba w Irlandii.
Byl sobie gosciu, ktory spedzil w c⁎⁎j lat jako businessman / makler gieldowy no i zycie na pelnej pizdzie.
Ktoregos razu postanowil, ze starczy tego - postanowil zmienic styl zycia i kupil farme.
Jak sie wprowadzil to juz pierwszego dnia sasiad z farmy obok odwiedzil go, zeby sie przywitac.
jak tam? Co masz zamiar robic na tej farmie?
w zasadzie to nie wiem - nigdy nie mialem farmy.
O - to moze dam Ci 50 kur na poczatek.
Po 2 tygodniach przychodzi sasiad ponownie:
i jak tam? Wszystko ok?
no tak, ale wiesz ... pozdychaly mi te kury,
mhm ... szkoda troche, wiesz co - masz jeszcze raz 50 moze teraz sie uda.
Znowu po 2 tygodniach przychodzi i historia sie powtarza.
Za trzecim razem wkoncu pyta:
to moze pokaz mi co tam sie dzieje, ze one tak zdychaja,
nie ma sprawy, chodz ze mna tam za stodole.
Ida, sasiad patrzy, drapie sie po glowie:
Zaloguj się aby komentować