Historia jednego gościa
Opowiem Wam tu tę historię, co wiersz ją może zachowa.
O pewnym gościu, co z prądem płynął i życiem swym nie kierował.
Tak szarpał nim, emocji wir, się żalił i często się gniewał.
Strach przed lękiem sprawiał, że przy flaszce i joincie wciąż siedział.
Było ciągle mu mało!
Używki niszczyły mu zapał!
Lecz jeszcze wciąż czekała go najtrudniejsza walka!
Ze wszystkim tym, zaczęło się, niewinnie na imprezie.
Wtedy nie wiedział, że z bagna tego przez lata nie wylezie.
Podróże i siłka i oszczędności - poszły j⁎⁎ać się plany!
I już go nie stać, a zawsze marzył, żeby kupić se glany!
Było ciągle mu mało!
Używki niszczyły mu zapał!
Lecz jeszcze wciąż czekała go najtrudniejsza walka!
Spoglądał czasem w lufę broni, czując już w ustach obola.
'To przecież wcale nie było na serio'. Był joint i w domu konsola.
Zasypiał tak po pracy spizgany, testując miękkość foteli.
Humor miał ciągle zjebany, nie tylko wieczorem w niedzieli!
Było ciągle mu mało!
Używki niszczyły mu zapał!
Lecz jeszcze wciąż czekała go najtrudniejsza walka!
A koniec historii jest oto taki, że koleś był jakiś unikat.
Gdy tylko o stoicyźmie usłyszał, to stał się z niego radykał.
Wyszedł wtedy z używek bagna, po samorozwoju drabinie.
A może to był dopiero początek i sam mam taką opinię!
Było ciągle mu mało!
Odzyskał do życia zapał!
Lecz jeszcze wciąż czekała go w życiu niejedna walka!
#zafirewallem #nasonety