Hej,
Czy słyszeliście o marce Attar Al Has? Brzmi tak arabsko, orientalnie, prawda? Otóż niech nie zwiedzie Was nazwa, bo po pobieżnych testach trzech sampelków możemy śmiało zawnioskować o zmianę nazwy na Attar Al Sras. Zresztą, czego ja się niby spodziewałem...
Poświęciłem kilka złotych na samookaleczenie, abyście Wy nie musieli cierpieć.
Attar Al Has - Equisite - 7,0/10
Najlepszy zapach z całej trójki. Jest lekko owocowo, arbuzowo, czyli mamy tutaj mix wszystkich popularnych nut pomieszanymi z drzewem sandałowym i różą. Dość gładki blend, ale nic odkrywczego.
Attar Al Has - My Magic 6,5/10
Ponownie morsko-owocowe klimaty, tym razem jest więcej róży i kościelnego vibe'u który moim zdaniem nie do końca do siebie pasuje. Baza typowy waniliowo tonkowy chemol.
Attar Al Has - Leather Effeto 5,0/10
Side Effect który już sam w sobie był chemiczny tutaj dostaje kolejną szczyptę skurwolanu. K⁎⁎wa, jakie to jest sztuczne, aż zęby bolą od tej słodyczy. Rumowo-szafranowy vibe z ogromną ilością tonki i wanilii.
Przetestowane pozycje charakteryzują się nieco tylko wyższą jakością składników od średniej niszowej (która jest co by nie patrzeć niska), do tego wonią lekko plastikowymi smrodami w bazie. Gwarantuję też, że spryskana oddież będzie kilka dni pachnieć tą fantastycznie chemolową bazą i ubrania uratuje Wam para, bądź kąpiel w kwasie.
Flakony nie wyrożniają się wizualnie, ot byle tani arab robi to lepiej.
Reasumując - jest to kolejny już skok na kasę, tym razem w lekko arabskim przebraniu. Jeśli lubie remixy znanych przebojów, tym razem w edycji numer 4721, to polecam.
Na szczęście marka broni się ceną, bo to wszystko co znacie, tym razem zamknięte w kiepskim flakonie i średniej jakości sokiem, kosztuje 13zł za ml. IKSDE
Jeśli zaś cenicie sobie coś więcej niż przeruchane motywy dostępne nawet w Zarze, to omimjajcie to szerokim łukiem.
Pozdrawiam cieplutko cały tag i @prodigium
#perfumy
