@maximilianan Widzę, że idziesz na łatwiznę i zamiast zastanowić się chwilę nad odpowiedzią na pytanie, to idziesz w powielanie schematów. Durnych, dodałbym.
Oczywiście, na pewno Gates, Bezos czy Musk by się zgodzili, że praca nie czyni bogatym. Goście, którzy nie mieli nic. Albo choćby Brzoska, Kluska czy Paweł Marchewka, jeśli nie przeszkadza ci nieco mniejsza skala.
Nie nie, to nie pytanie jest durne. Durna jest opowiedź, że nic nie zależy od ciebie, a wszystko należy zabrac bogatym. No ale taka wygodna, nie? ¯\_(ツ)_/¯
@grzmichuj_gniezno
Oczywiście, na pewno Gates, Bezos czy Musk by powiedzieli, że praca nie czyni bogatym. Goście, którzy nie mieli nic
który z nich nie miał nic? Gates, którego ojciec był bogatym prawnikiem, a matka zasiadała w zarządzie kilku dużych spółek? Bezos, który otrzymał od rodziców pożyczkę w wysokości 250 000 dolarów w 1995? O musku nawet nie wspominam xD
Co do naszych polskich bogaczy nie mam większego komentarza, dorobili się zaczynając od swojej pracy w latach 90. Jeśli chodzi o skalę natomiast to najbogatszy Polak - Michał Sołowow ma wartość 6.2 milarda dolarów i nie mieściłby się nawet wśród 400 najbogatszych Amerykanów.
Przeciętna polska rodzina ma majątek ok. 300 000 zł. Pan Michał ma wartość blisko 21 tysięcy takich rodzin. Na pewno pracował 21 tysięcy razy mocniej niż oni i wstawał 21 tysięcy razy wcześniej.
@maximilianan Przyznaję, że z tym "nie mieli nic" może nieco przesadziłem, ale ty też się zdecyduj. Piszesz, że 250k od rodziców Bezosa to bogactwo, ale 6,2 mld Sołowowa już nie. Jak blisko tego 1% najbogatyszch byli rodzice wszystkich, których wymieniłem wyżej, gdy tamci zakładali swoje biznesy? Strzelam, że znacznie bliżej im było mnie czy ciebie, niż tego co dzisiaj mają ich synowie.
Przeciętna polska rodzina ma majątek ok. 300 000 zł. Pan Michał ma wartość blisko 21 tysięcy takich rodzin. Na pewno pracował 21 tysięcy razy mocniej niż oni i wstawał 21 tysięcy razy wcześniej.
Ale skąd pomysł że w ogóle wszyscy mają mieć po równo tylko dlatego, że żyją? Już przerabialiśmy takie idee i ja tam już wolę ten "krwiożerczy kapitalizm".
Pewnie tak wysokie rozwarstwienie zarobków będzie miało jakieś negatywne konsekwencję, ale gadanie, że bogaci nie generują nowego bogactwa, a tylko wykorzystują pracowników, to czysta demagogia. Nawet jeśli Gates, Bezos z Muskiem do spółki nie zaczęli od zupełnego zera to oni i ich decyzje rozwinęły ich firmy z garażowych, do molochów zatrudniających dziesiątki tysięcy ludzi. I oni tym dziesiątkom tysięcy ludzi, w zamian za ich pracę, zapewniają dostatnie życie. Dzieci tych ludzi będą miały szansę stać się kolejnymi Bezosami, bo będą dobrze wyedukowane, a ich rodziców będzie stać na to, żeby dać im 250k na start biznesu.
Historii ludzi, którzy do czegoś doszli od zera, nie brakuje. Rozejrzyj się nawet w swoim środowisku; nie każdy przecież musi mieć miliardy, żeby miał na wszystko czego potrzebuje. Tylko takie osoby zawsze zapierdalają, a nie narzekają, że się nie da.
@grzmichuj_gniezno
Przyznaję, że z tym "nie mieli nic" może nieco przesadziłem, ale ty też się zdecyduj. Piszesz, że 250k od rodziców Bezosa to bogactwo, ale 6,2 mld Sołowowa już nie. Jak blisko tego 1% najbogatyszch byli rodzice wszystkich, których wymieniłem wyżej, gdy tamci zakładali swoje biznesy? Strzelam, że znacznie bliżej im było mnie czy ciebie, niż tego co dzisiaj mają ich synowie.
Owszem, Bezos jeszcze miał szczęście wybić się na bańce dot.com i wyzyskiwaniu pracowników.
Ale skąd pomysł że w ogóle wszyscy mają mieć po równo tylko dlatego, że żyją? Już przerabialiśmy takie idee i ja tam już wolę ten "krwiożerczy kapitalizm".
Nie chodzi o to, żeby mieli po równo, ale jeśli 1% populacji zgarnia 67% dochodu to coś tu mocno nie gra.
Pewnie tak wysokie rozwarstwienie zarobków będzie miało jakieś negatywne konsekwencję, ale gadanie, że bogaci nie generują nowego bogactwa, a tylko wykorzystują pracowników, to czysta demagogia.
Bogaci nie stają się bogatsi dlatego, że generują bogactwo innych, tylko dlatego, że są chciwi i zagarniają owoce cudzej pracy.
Dzieci tych ludzi będą miały szansę stać się kolejnymi Bezosami, bo będą dobrze wyedukowane, a ich rodziców będzie stać na to, żeby dać im 250k na start biznesu.
Mówimy o dosłownie 3 osobach z 8 miliardów, a ty mówisz, że każdy ma szansę. No ja mam nadal szansę zostać astronautą, a jednak obaj wiemy, że to raczej niewykonalne.
Historii ludzi, którzy do czegoś doszli od zera, nie brakuje. Rozejrzyj się nawet w swoim środowisku; nie każdy przecież musi mieć miliardy, żeby miał na wszystko czego potrzebuje. Tylko takie osoby zawsze zapierdalają, a nie narzekają, że się nie da.
Nie mówimy o osobach, które sobie radzą tylko o 1% populacji, który zagarnia 2/3 zysków WSZYSTKICH. To zasadnicza różnica.
@maximilianan
Bogaci nie stają się bogatsi dlatego, że generują bogactwo innych, tylko dlatego, że są chciwi i zagarniają owoce cudzej pracy.
Gdyby nie oni to nie było by nawet czego zgarniać. W ogóle określenie "zgarniają owoce cudzej pracy" jest tak populistyczne, że chyba bardziej się nie da, ale do tego odniosę się później.
Mówimy o dosłownie 3 osobach z 8 miliardów, a ty mówisz, że każdy ma szansę. No ja mam nadal szansę zostać astronautą, a jednak obaj wiemy, że to raczej niewykonalne.
Ale twoje dzieci, zakładając, że pracujesz u Gatesa, Bezosa czy Muska, już mają szansę stać się astronautą. Stać cię na to, żeby je do tego wykształcić. O tym pisałem. No i jasne, że z dzieci pracowników powyższej trójki do milionów dojdzie, strzelam, 1 na 1000. I co z tego? Ci dojdą do milionów, a reszta pójdzie w ślady rodziców i będzie sobie wiodła wygodne życie.
Zapytaj przeciętnego pracownika Microsoftu, Twittera czy SpaceX czy czuje się wykorzystywany. Czy uważa, że "bogaci zgarniają owoce jego pracy". Bo ja myślę, że żyją jak pączki w maśle i pewnie by tak powiedzieli.
W Amazonie pewnie zależy od stanowiska, bo ci mają również pracowników fizycznych. Tu dochodzimy zresztą do clue całego zagadnienia - może to czy będziesz "wykorzystywany" czy nie, zależy od jak tego zainwestujesz w siebie?
Przedsiębiorca żeby utrzymać się na powierzchni ma do podjęcia masę trudnych decyzji, niejednokrotnie ryzykując całym swoim majątkiem. Jeśli chce swoje przedsięwzięcie przekuć w miliony to ma jeszcze trudniejszy orzech do zgryzienia.
Pracownik jedyne co musi, to tak pokierować swoim wykształceniem, żeby na towar jaki sprzedaje, czyli praca, był popyt. A jednak duża część ludzi w ogóle o tym nie myśli i takich krew zalewa na myśl, że ich szef jeździ nowym Porsche. Bo pracownikowi się należy.
Pensja jest wynikową stosunku popytu do podaży, tak jak cena każdego innego towaru. I tylko tego. Całe to "zgarnianie owoców cudzej pracy" to tylko populistyczna gadanina. Jeśli ktoś pracuje w pocie czoła przy łopacie od świtu do nocy i dostaje za to gówniane pieniądze to znaczy, że jego ciężka praca, jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, jest gówno warta. Jeśli ktoś przez cały dzień naciska przycisk na hali produkcyjnej i uważa, że to właśnie on wypracowuje zyski firmy to już w ogóle cieżko to skomentować.
Nie mówimy o osobach, które sobie radzą tylko o 1% populacji, który zagarnia 2/3 zysków WSZYSTKICH. To zasadnicza różnica.
WSZSYSTKICH NOWYCH, dodałbym. Zaczęliśmy rozmowę nie o tym, że to problem, a o tym, ile tego nowego bogactwa powstało dzięki temu 1%. Po prostu nie zgadzam się, że to "okrągłe 0" z przyczyn nad którymi się rozpisywałem wcześniej.
Zgadzam się jednak, że to problem, choć z innych względów - ten 1% stał się tak potężny, że może sobie dosłownie kupować prawo i tworzyć monopole. Stają się bardziej wpływowi niż rządy państw. To są problemy, o których trzeba rozmawiać i znaleźć na nie rozwiązanie.
Zachodnie społeczeństwa mogą sobie też dyskutować nad ich chciwością, która wyprowadziła biznesy do krajów taniej siły roboczej, przez co tamte (zachodnie) zbiedniały. Spadł popyt na ich pracę, a za tym pensja. Ale my akurat jesteśmy beneficjentem tego procesu. Przynajmniej narazie.
@grzmichuj_gniezno
Gdyby nie oni to nie było by nawet czego zgarniać
Wiadomo, taka Dominika Kulczyk to pracuje po prostu 100 000 razy ciężej od przeciętnego Polaka.
Zapytaj przeciętnego pracownika Microsoftu, Twittera czy SpaceX czy czuje się wykorzystywany.
Firmy technologiczne to jednak coś innego niż taki Amazon, który słynie z łamania praw pracowników.
Przedsiębiorca żeby utrzymać się na powierzchni ma do podjęcia masę trudnych decyzji, niejednokrotnie ryzykując całym swoim majątkiem. Jeśli chce swoje przedsięwzięcie przekuć w miliony to ma jeszcze trudniejszy orzech do zgryzienia.
Mówimy o najbogatszych, a ty wyskakujesz z przedsiębiorcami ryzykującymi swoim majątkiem.
Jeśli ktoś przez cały dzień naciska przycisk na hali produkcyjnej i uważa, że to właśnie on wypracowuje zyski firmy to już w ogóle cieżko to skomentować.
Nigdy nie widziałeś produkcji, co? Każdy rozumny człowiek w firmie produkcyjnej doskonale rozumie, że to właśnie ten naciskacz przycisku wypracowuje zysk na jego wypłatę. Wyobraź sobie, że żadna firma nie da rady pracować bez operatorów.
WSZSYSTKICH NOWYCH, dodałbym. Zaczęliśmy rozmowę nie o tym, że to problem, a o tym, ile tego nowego bogactwa powstało dzięki temu 1%. Po prostu nie zgadzam się, że to "okrągłe 0" z przyczyn nad którymi się rozpisywałem wcześniej.
Jeszcze gdyby płacili od tego podatki, to byłoby ok. Niestety zyski kapitałowe są opodatkowane znacznie mniej niż praca, a dziedziczenie w ogóle nie ma podatku.
@maximilianan
Nigdy nie widziałeś produkcji, co?
Pracowałem naciskając guzik przy kombajnie zbijającym palety euro, pracowałem zbijając je młotkiem pneumatycznym, pracowałem również przy kopaniu rowów i przy układaniu kostki brukowej.
Teraz już tego nie robię, ale na żadnym etapie, ani przy kopaniu rowów, ani teraz, nie zamieniłbym się miejscami z wierchuszką firmy. Nie mam do tego kompetencji, chcę zrobić swoje i zapomnieć o pracy, a presja by mnie zjadła. I coś mi się zdaje, że 99% operatorów taśmy również nie ma do tego kompetencji.
Każdy rozumny człowiek w firmie produkcyjnej doskonale rozumie, że to właśnie ten naciskacz przycisku wypracowuje zysk na jego wypłatę. Wyobraź sobie, że żadna firma nie da rady pracować bez operatorów.
Wyobraź sobie, że żadna firma by nie przetrwała bez ludzi, którzy wiedzą, w który stronę należy ją rozwijać, jak nią zarządzać i gdzie to wszystko sprzedać z zyskiem.
W ten sposób wierchuszka firmy wypracowuje zysk na wypłatę wszystkich naciskaczy.
Jak operator daje d⁎⁎y to linia stoi, a jak wysokie kierownictwo niedomaga, to kończy się cała firma.
Wiadomo, taka Dominika Kulczyk to pracuje po prostu 100 000 razy ciężej od przeciętnego Polaka.
A co mnie jakaś Kulczyk obchodzi. To nie ją podałem jak przykład miliardera, który generuje bogactwo.
Firmy technologiczne to jednak coś innego niż taki Amazon, który słynie z łamania praw pracowników.
Coś innego tylko dlatego, że potrzebują pracownika, na którego jest popyt. O tym pisałem już wcześniej. To jest jedyny powód. Pracownicy, którzy rozwijają technologie Amazona nie narzekają, że łamane są ich prawa. Z tego samego powodu.
No i popatrz, firmami technologicznymi też kierują osoby z tego wstrętnego 1%. No to jak w końcu, generują bogactwo, czy ciągle ich wkład to "okrągłe 0"?
Mówimy o najbogatszych, a ty wyskakujesz z przedsiębiorcami ryzykującymi swoim majątkiem.
Przedsiębiorcę przytoczyłem żeby uwypuklić roszczeniowość pracowników reprezentujących podejście takie jak twoje. Czyli zamiast wymagać od siebie, to wyciągamy łapę i "daj". Względnie spalmy jakąś oponę. Dziwnym trafem nawet ci przedsiębiorcy, którzy ryzykują wszystko, nie płaczą że miliarderzy tyle zarabiajo. Potrafią zrozumieć, że ci miliarderzy tworzą tort, z którego i oni mogą dostać swój kawałeczek, a później może jeszcze większy z innego tortu i zapierdalają żeby się do niego dobić. Dobić razem z wszystkimi swoimi pracownikami.
Zakładając oczywiście, że miliarder sobie nie kupuje prawa żeby przypadkiem nie wyrosła mu konkurencja, ale to na szczęście (jeszcze) nisza; o tym pisałem wcześniej.
Zaloguj się aby komentować