Komentarze (2)

Przypomina mi to prawdziwą historie: jest jakiś 1998, brat chodzi do siostry i szwagra podlewać kwiatki pod ich nieobecność. Z ziomkiem lokalizują czerwonego johnniego walkera (w latach 90 to oznaka luksusu) którego rozpijają mniej więcej w ilości 3/4. Profit bo nikt nie pije wódki na myszach więc sprawa nie wyjdzie, ubytek uzupełniają herbatą xD Po jakimś roku szwagier proponuje teściowej: może mamusia spróbuje takiego whisky? Teściowa próbuje i zostaje fanką, zawsze jak jest okazja prosi o czerwonego jasia bo bardzo lubi. Dopóki po latach ktoś jej nie polał z innej butli xD autentyk

Zaloguj się aby komentować