Jest taka jedna kasjerka fajna, która uśmiecha się do mnie jakby szerzej niż do innych klijentów.
Miałem już w głowie sprytny plan, jak będę sam przy kasie i po raz kolejny zapyta czy chcę paragon, to powiem że tym razem wezmę, ale niech zapisze swój numer…
Uratował mnie jej sąsiad, a mój kolega, który pokazał mi ją na fejsie z czwórką dzieci o ciemnej karnacji.
Tatuś oczywiście nadal wybiera szlugi w kiosku…od dwóch lat xD
Zaloguj się aby komentować