Godzina 4:30, słychać strzały. Myślę Sobie, eee, pewnie dzieciaki wczoraj nadmuchały jakiś balon, i grały w niespadajkę, nie będę na dół schodzić, nie chcę mi się. No ale leżymy Sobie z Mżonką, koło 7 i się pyta, czy słyszałem huk i to na pewno nie był balon, bo dzieciaki nie miały. Patrzę na telefon, brak wifi, informacje z routera, że rozłączony, aha, to był zapewne bezpiecznik. Idę do skrzynki, a tu zrzucony główny i salon, aha, czyli wiadomo gdzie jest winowajca. Gorzej, że przełączam główny, a tutaj nic, no to kapcie i podróż do skrzynki, walka z zamkiem, jest tam też zrzucony, odpaliłem, mamy prąd. No to teraz pora na szukanie winowajcy w Salonie, bo próba włączenia bezpiecznika od razu go zrzuca. Pierw eliminacja dużych urządzeń, nic, rozłączamy po kolei wszystko, podłączamy, czekamy na strzał, JEST. Laptop, który wczoraj podłączyłem bo jak na złość padł mi dysk od #homeassistant no i nowego w weekend nie ogarnę. WTF Sobie myślę, sprawdzam gniazdko, kabel, i jest. Ciekawe, czy był przetarty, czy co, od pierwszy lepszy kabel z szuflady. Do kompletu w bilansie weekendowych strat, jakiegoś zamroczenia dostałem wbijając ponad pewnie tysiąc razy do niego, i wyrwałem błotnikiem termostat z kaloryfera. Od taka majówka.

#dom #elektryka

44e96202-0071-444a-8fa6-aeb96c43e747

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować